A właśnie, że istnieje! – dieta matki karmiącej

dieta-matki-karmiącej

Mało kto czerpie wiedzę z portalu papilot.pl. Nie ma sensu, zwłaszcza jak jest się młodym rodzicem, bo wtedy dowiemy się np. że „przytulać, czy dać się wypłakać?” to dylemat większości rodziców. Tak przeczytałam pod jednym z ich fachowych artykułów. (W tym miejscu włącz swój detektor sarkazmu). Zmusił mnie jednak Papilot do refleksji swoim tytułem „Co jest w mleku matki? Skład GORSZY niż lista konserwantów na etykietce zupki chińskiej!” . Czytamy w nim o badaczach z Norwegii, którzy udowadniają, że mleko matki zawiera mnóstwo zanieczyszczeń, np. bromowane środki zmniejszające palność, polichlorowane bifenyle, składniki perfluorowane (cokolwiek to jest). Jak każda normalna matka zaniepokoiłam się tym, co ja temu mojemu dziecku wciskam do lisiego pyszczka i postanowiłam poszukać wiedzy na własną rękę. No bo jak to? Hafija trąbi na prawo i lewo, że dieta matki karmiącej to mit, Faceb
ook aż huczy jak tylko spytać „co trzeba jeść jeśli kp”, no bo przecież można wszystko i na pytanie „mamusie mam ochotę na colę, czy mogę jeśli kp” trzeba odpisać „mogę, mogę, na zdrowie”. Mogę czy nie mogę? I skąd te polichlorowane bifenyle w moich piersiach?

Papilot nie wyssał tych rewelacji z palca. Tu znajdziemy absolutnie naukowy artykulik (z przypisami i w ogóle) na temat tej okropnej substancji i jej obecności w mleku matki. Konkluzja jest taka, że nie jest to ilość zagrażająca. Ale pomyślcie – ile substancji, których nie życzylibyśmy sobie w naszym organizmie, nie dość że perfidnie nas truje od środka, to jeszcze dostaje się do ciałka naszych Lisków, Pszczółek i Księciuniów?

Ano właśnie. Zaczęłam drążyć, co w zasadzie przenika do mleka matki karmiącej. Chemik ze mnie żaden, ale filolog, więc wiedzą tajemną się to mi zdaje. Drążę temat i drążę. Wniosek jest oczywisty, choć nie dla wszystkich:

W diecie matki karmiącej nie ma miejsca na żywność przetworzoną.

Drogie obrończynie picia coli podczas karmienia piersią, poczytajcie sobie etykietkę i sprawdźcie, czym trujecie siebie i dzidzię. Oczywiście, aromaty, barwniki, konserwanty i polepszacze smaku są dopuszczone do stosowania w produkcji żywności, ale czy którakolwiek z was sprawdzała, jaka jest dopuszczalna ilość dziennego ich spożycia tak, aby nie zaszkodzić zdrowiu? Jadłaś dziś sklepowe słodycze albo mrożonkę? Super. A skąd wiesz, ile tej mrożonej pizzy można zjeść, aby nie przekroczyć dziennej dawki?

A no właśnie.

Nie wiem, czy cię przekonałam, ale mam dla ciebie kilka wskazówek, czym powinna się cechować dieta matki karmiącej:

  • myj owoce i warzywa przed zjedzeniem (możesz nawet sparzać)
  • nie jedz gotowego żarcia, chyba że gotowe oznacza zrobione ze świeżych produktów przez męża
  • czytaj etykiety i wybieraj produkty z najkrótszym, naturalnym składem
  • nie smaż na olejach rafinowanych

Te kilka zasad przyda ci się na całe życie.

Nie daj sobie wmówić, że masz się głodzić podczas karmienia piersią, ale nie daj też sobie wmówić, że możesz jeść wszystko. To tak dla zaznaczenia tematu, mądrzejsi ode mnie też już się wypowiadali w tej kwestii. Drąż i szukaj dalej.