#RESET ! – oczyszczenie organizmu

oczyszczenie-organizmu

oczyszczenie-organizmu

Niektórzy czekają na ten wpis jak na wiosnę. I w końcu jest. To wpis dla ludzi z oponką na brzuchu, z kapciem w buzi po porannej pobudce i dla tych co ich ciągle boli głowa, i dla tych, co mają nawroty łuszczycy, AZS, anginy, katary, kamień na zębach, infekcje intymne i miliard innych rzeczy. Mieć to wszystko to pikuś. Ale jest mnóstwo ludzi, w zasadzie większość społeczeństwa, które w dobie wszędobylskich aptek, antybiotyków i tabletek na wszystko przestała sobie zadawać pytanie – DLACZEGO?

Bo skoro mamy tabletkę, maść i spray do nosa, to leczymy objawy. Boli mnie głowa – biorę apap. Boli mnie noga – smaruję ketonalem. Śmierdzi mi z ust – płuczę tym płynem co ta babka z serialu i mam oddech miętowy jak koleś z reklamy winterfresh (mniejsza z tym że na pięć minut). Mam trądzik – taka cera, ewentualnie idę do dermatologa i smaruję maścią na receptę. Mam łuszczycę – to choroba genetyczna, nic się nie da zrobić, można tylko zaleczać objawy. Jestem wiecznie zmęczona i śpiąca, no ale ciężko pracuję, nie mam czasu na sen, a w ogóle to nie mogę w nocy zasnąć, więc biorę tabletki na sen.

Brzmi znajomo?

W ferworze tego wszystkiego zapomnieliśmy, że naturalnym stanem ludzkiego ciała i psychiki jest ZDROWIE. Owszem, choroby są i będą na świecie, ale pękające usta, wory pod oczami, bóle głowy, sezonowe grypy i anginy – to nie jest naturalny stan. To znak, że z twoim ciałem dzieje się coś niedobrego! Zaleczając objawy ignorujesz podstawową formę komunikacji z ciałem, które daje ci sygnały – halo, halo! NIE WYRABIAM TWOJEGO TRYBU ŻYCIA.

Wiele osób odkryło już tę zależność. Wiele jednak ciągle żyje w błogiej nieświadomości, dlatego nigdy za mało takich wpisów jak ten, nigdy za mało takich stron, nigdy za mało rozmów z ludźmi.

Póki nie uświadomisz sobie, że to nie leki mają wpływ na twoje zdrowie, nigdy nie będziesz czuć się dobrze.

Pomyśl sobie, co twoje ciało otrzymuje od ciebie w prezencie każdego dnia:

  • jedzenie
  • kosmetyki
  • chemię gospodarczą
  • powietrze, którym oddychasz
  • dobre i złe doświadczenia

Właśnie te czynniki są PALIWEM, które lejesz w organizm. Jeśli do silnika samochodowego wlejesz nieodpowiednie paliwo (np. olej słonecznikowy), auto ci długo nie pociągnie. Są tacy, co próbują jeździć na oleju słonecznikowym. Kawałek pojedzie, nasmrodzi jak skunks a na koniec padnie i trzeba holować na złom. Z ludzkim organizmem dzieje się podobnie.

Bo co w zasadzie się stanie, jeśli te czynniki nam się skiepszczą?

Jedząc przetworzone jedzenie, dajemy organizmowi prócz substancji odżywczych (w małej ilości) całą masę chemii i toksyn. Nie dość, że organizm nie jest dobrze odżywiony, bo skąd ma mieć substancje odżywcze jeśli codziennie jesz bułkę pszenną z keczupem i makaron z sosem z papierka, to jeszcze walisz w niego toksynami. A więc on mozolnie czyści się i czyści, bo to nie jest tak że organizm się oczyszczać nie umie (gdyby tak było, już byśmy pomarli wszyscy, wyobraźcie sobie co by było gdyby wątroba nie czyściła nas z alkoholu tylko byśmy tak w siebie lali, lali i lali….).

Kiedy toksyn jest za dużo, organizm sobie nie radzi z wydalaniem ich. No więc upycha – w skórze, w mniej potrzebnych narządach. Żeby nie zdechnąć. Żeby jakoś dalej ciągnąć ten wózek. Stąd biorą się rodzaje cery – sucha, tłusta, mieszana. Myślicie, że człowiek rodzi się z jakimś rodzajem cery? Przecież cera zależy od tego, co jesz i jak żyjesz! Nadmiar toksyn wylezie ci na czole w postaci pryszczy albo w postaci łuszczycy jeśli masz geny które ją warunkują. Łuszczyca to choroba CYWILIZACYJNA. To, że przenosi się z pokolenia na pokolenie, nie oznacza, że trzeba mieć łuskę na całym ciele bo odziedziczyło się ją po dziadku. Zdrowe ciało, nieobciążone toksynami, nie musi mieć tej łuski prawie wcale.

No więc jak już mamy te wykwity skórne, pryszcze, cerę tłustą, zaczynamy stosować kosmetyki. A tam – syf, malaria i więcej toksyn. No i błędne koło. Bo przecież jak to, garnier ma atesty i jest w drogerii, przecież nikt nie sprzedawałby syfu w drogerii. Sorry memory! Skoro można sprzedawać toksyczne pieluchy (zobacz mój wpis na ten temat), można też żel na trądzik.

No i do tego chemia gospodarcza. Okno myjemy środkiem do mycia okien, kabinę prysznicową mleczkiem cif, podłogę sidoluxem. No i potem się dziwimy – że dziecko ma krosty, że AZS, że coś bóle głowy się nasiliły (to pewnie ta jesień). Ale przecież nikt już nie myje samą wodą albo wodą z octem (o occie jeszcze będzie), to passe, niemodne i w ogóle fuj. Myć wodą.

A jak już wysprząta się ten dom, to się w nim przecież siedzi. Przed kompem. Oglądając serial. A przyrodę widzi się przez okno, bo jest sezon grypowy i nie wychodzimy z domu. A już zwłaszcza z katarem i kaszlem, bo nas przewieje.

I potem dziwota, że depresja. Złe stany emocjonalne. Nerwowość. Drażliwość.

 

 

#RESET!

Zostaw to co było wcześniej. Oddziel grubą kreską. Ja i Mąż od dziś żyjemy inaczej, przyłączysz się?

Oto nasze wyzwanie na najbliższy czas:

  1. Uszczelnić jelita (Zaraz napiszę po co)
  2. Oczyścić organizm z toksyn
  3. zrezygnować z mleka krowiego
  4. zrezygnować z przetworzonej sklepowej żywności
  5. zrezygnować z białego pieczywa i makaronów

Nasza lista naznaczona jest tym, że Mąż ma łuszczycę. Tak naprawdę możesz stworzyć własną, dobrą listę; możesz mieć na niej więcej lub mniej podpunktów. Ja jestem zwolennikiem małych kroków, bo uważam, że łatwiej jest się czegoś wyrzec mając zastępnik, a znalezienie go nierzadko wymaga czasu i wielu prób zanim znajdzie się idealne rozwiązanie. Najważniejsze jednak są dwa pierwsze podpunkty.

Uszczelnienie jelit

Jelita, które atakowane są kolejnymi syfiastymi rzeczami z diety i środowiska zaczynają szwankować. Pojawiają się w nich nadżerki, które uniemożliwiają rozprowadzenie dobrych substancji po organizmie. Krótko mówiąc – jak już zjesz coś dobrego to i tak jest marna szansa, że dostanie się to tam, gdzie powinno. Celem nadrzędnym jest zatem uszczelnienie jelit (więcej na ten temat tu), aby kolejne działania miały jakikolwiek sens.

Oczyszczenie organizmu z toksyn

Jak już mamy szczelne jelita, możemy zacząć oczyszczanie. Czemu nie wcześniej? Bo składniki oczyszczające zamiast trafić w nasze ciałko, uciekną nam hen i się nie przyswoją. No ale. My wybraliśmy kombo dwa w jednym, oczyszczanie miksturą Józefa Słoneckiego, przy okazji chcąc wyleczyć kandydozę (o tym jeszcze będzie). Skład naszej mikstury:

  • łyżka oleju lnianego nierafinowanego BIO
  • łyżka soku 100% z aloesu
  • łyżka wody
  • łyżka soku z cytryny

Tak przygotowaną miksturę pijemy codziennie rano, conajmniej 30 minut przed pierwszym posiłkiem. I teraz w dużym skrócie – co ona daje?

Olej zalepia nam nadżerki

Roztwór aloesu i cytryna rozbijają złogi toksyn i oczyszczają organizm.

To taka nasza podstawa, której się trzymamy. Oprócz tego pijemy napar z czystka (o tym też będzie).

Na pozostałe podpunkty naszej #RESET owej kuracji musicie cierpliwie poczekać. Będziemy na bieżąco informować o efektach! Stay tuned i – do roboty!

  • nie polecę ci jednego sklepu bo cenowo różnie to bywa a ja nie byłam ostatecznie zadowolona. może masz gdzieś Eko sklep stacjonarny? poczytaj też o kuracji Słoneckiego na stronie Fundacji Bioslone, on podaje dokładne proporcje, jaki olej wybrać przy jakich dolegliwościach. ważne żeby aloes był 100% sok, nie żel, nie napój.
    planuje opisać szczegółowo składniki tej mikstury bo to bardzo ciekawe połączenie 🙂

  • Bardzo podoba mi się ten wpis 🙂
    Muszę to przemyśleć, ale ja jestem pierwsza jeśli chodzi o branie tabletek przeciwbólowych.

    • Warto brać pod uwagę że branie tabletek też nie pozostaje bez znaczenia dla naszych narządów wewnętrznych. Poza tym Polacy jako naród mają ogólną tendencję do 1. nadużywania leków 2. brania dużo silniejszych dawek niż potrzebne na dany ból. Zapraszam do polubienia fb liseko.pl na facebooku, będziemy na bieżąco rozprawiać się z tymi sprawami.

  • asia

    dzięki za te porady! ja podejrzewam u siebie kandydozę i nie do końca wiem co z tym zrobić (lekarze zalecają antybiotyki, których i tak nie mogę brać), więc ta mikstura jest interesująca

    • czuje się w obowiązku napisać ze mikstury nie pijemy już. szukam nadal skutecznego srodkka na candide

  • Świetny post. Byłoby świetnie, gdyby ludzie traktowali „dietę” jako styl życia, a nie chwilową odskocznię od sosu w papierku. Ja ze swojej strony na różnego rodzaju stany zapalne mogę polecić też picie różnych ziółek mających działanie przeciwzapalne. Ostatnio przy okazji stanów depresyjnych wypłynął temat probiotyków i odpowiednich szczepów bakterii, które pomagają w leczeniu spadku nastroju. Tutaj można o tym poczytać w wersji long story short https://www.psychologytoday.com/blog/evolutionary-psychiatry/201602/probiotics-depression i gratisowo wyszukać w amerykańskiej bazie badań.

  • Pingback: Ale z ciebie cielę! (prawdopodobnie) ⋆ LISEKO()

  • Jooouuuu mój mąż też ma łuszczyce. Więc daj znac jak idzie kuracja. Olej lniany to super specyfik ale jalczeje w try miga i musisz mieć pewność, że byldobrze przechowywany zanim trafił do Twej lodówki

    • Poki co cofnely się zmiany luszczycowe na paznokciach. Ze skórą niestety trzeba cierpliwie, czasem potrzeba kilkunastu miesięcy na wyleczenie stanow zapalnych i uszczelnienie jelit a potem zasiedlenie dobrymi bakteriami.

  • Pingback: Jak Mama Liska spaliła buraka ⋆ LISEKO()

  • Pingback: 5 tricków jak żyć zdrowiej na stałe ⋆()