naturalne sposoby na ząbkowanie

Walczyłam kilka dni. O chwilę czasu wolnego, aby usiąść do laptopa i trzasnąć nowy wpis. Pięć minut i byłoby gotowe… No właśnie. Jak ktoś już dziecko albo więcej dzieci ma, to wie, że czas wolny staje się wtedy pojęciem abstrakcyjnym. A jeśli dziecko ZĄBKUJE, to nawet czas, który już mamy zajęty, zdaje się pędzić jak szalony i to w dodatku w przepaść bezdenną.

Postanowiłam zatem przestać walczyć. Wpisów nie było (podobno są takie matki blogujące, co wpisy tworzą na raz jednego dnia i przez cały tydzień dodają gotowe, i w ogóle wszystko mają zorganizowane, poukładane i zaplanowane. Być może to jeszcze nie mój stopień wtajemniczenia. Na pewno to nie mój stopień wtajemniczenia); facebook uaktualniony tyle o ile, Instagram najżywszy bo z dzieckiem wiszącym u piersi można jakośtam poklikać na smartfonie (trzeba ino uważać, aby się telefon nie wyślizgnął i dziecka nie pacnął w łepetynkę).

Przestałam walczyć. Zamiast poświęcać czas na układanie w głowie wpisu o oczyszczaniu, jelitach, pieluchach wielorazowych, wkładkach które z powodzeniem testujemy, postanowiłam napisać o tym, co na wyciągnięcie ręki.

Panie i panowie – jak naturalnie przejść przez ząbkowanie?

Odpowiedź nie jest wcale taka oczywista, bo przecież jak dziecko boli i płacze, i się męczy, to chcemy jak najszybciej mu pomóc – żeby nie bolało, żeby się nie męczyło, żeby go z nerw nie udusić. Żeby wszystko jakoś funkcjonowało. Niby nauka nie udowodniła, że objawy uznawane przez większość rodziców za spowodowane ząbkowaniem mają z nim cokolwiek wspólnego (pisały u tym dziewczyny z mataja.pl), ale prawda jest jedna – jakimś dziwnym trafem wszystkie dolegliwości typu katar, odparzające kupy i inne dziwactwa trafiają się dzieciom akurat w okresie ząbkowania. Stąd okres ten uważam osobiście za nasze małe domowe piekiełko, a tobie czytelniku i czytelniczko zostawiam pod rozwagę kilka akapicików do poczytania i zastosowania.

Co na co przy ząbkowaniu?

Gdy boli

  • masowanie dziąseł stosujemy z powodzeniem. Niby internety mówią, że trzeba by do tego używać mokrej pieluszki tetrowej albo specjalnej nakładki na palec… ale wiecie co? masuję jej te dziąsełka czystym palcem wskazującym. Uważam, że efekty są bardzo dobre, o ile się nie kryguję i masuję naprawdę porządnie, dość mocno i z uciskiem. Po takim masażu następuje moment ulgi, który można wykorzystać np. na podanie piersi (wiecie, że w mleku kobiecym są środki naturalnie uspakajające dziecko? 🙂 taki mały trick mam karmiących piersią)
  • Mamo, daj pogryźć! Schłodzonego gryzaka, schłodzonego pora, schłodzoną marchewkę, czy znów – palec. My bez specjalnego przejmowania się po wieczornym umyciu rąk bawimy się w obgryzanie paluszków i kosteczek w paluszkach mamusi; Lisek nie ma jeszcze żadnego zębisza, więc mnie nie podziabie do krwi, a jeszcze jak miała 3 mce i zęby już jej dokuczały, dając jej własną rękę do zabawy nie bałam się, że wetknie coś za głęboko. No i przy okazji mogłam pomacać czy już coś wyłazi 🙂
  • żelik. I tu wyznanie moje, żem zgrzeszyła – jak tylko ząbkowanie zaczęło nas przerastać (a nastąpiło to baaardzo szybko), wysłałam Męża do apteki całodobowej po „cokolwiek na ząbkowanie”. Mąż kupił Bobodent którego absolutnie nie polecam. Działa tylko chwilowo, ale to pół biedy. Ma substancje szkodliwe dla dziecka. Poczytasz o tym np. tu. Cytuję: „Ze względu na Raport FDA (U.S. Food and Drug Administration) z czerwca 2014 roku który wskazuje, iż dzieci nie potrzebują środków o działaniu znieczulającym na dziąsła. Środki te wykazują bowiem działanie kilkunastominutowe, a podawanie ich dziecku wielokrotnie w ciągu dnia może doprowadzić do niebezpiecznego przedawkowania, objawiającego się w najlepszym wypadku sennością, a konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze np. drgawki, zaburzenia widzenia, uszkodzenia mózgu czy problemy z sercem. Pojawiały się także przypadki śmiertelne. Z kolei benzokaina, co prawda niezwykle rzadko, może doprowadzić do zaburzenia nasycenia krwi tlenem.”Pod tym samym linkiem znajdziesz listę bezpiecznych medykamentów na ulgę w ząbkowaniu. Teraz będę mądrzejsza i gdy sytuacja znów nas przerośnie kupimy któryś ze specyfików ziołowych lub homeopatycznych.
  • dobre zioło – dla dzieci, które już rozszerzają dietę, do picia. Dla tych na mleczku tylko i wyłącznie – do przemywania dziąseł. Szałwia lub rumianek (działanie przeciwzapalne)

Gdy męczy katar

  • odciągamy, bo nie daje spać, nie daje jeść, mdli, a im go więcej tym większe ryzyko infekcji; katar nam się zmieni w ropny i spłynie do oskrzeli, a dalej to już wam pediatra opowie. My odciągamy urządzeniem o wdzięcznej nazwie „Katarek”, które podłącza się do odkurzacza (spoko maroko, „Katarek” zmniejsza ssanie także razem z gilami nie wyciągnie wam nosem mózgu tudzież innych narządów dziecka). Polecam bo: 1. jest szybki 2. jest dokładny 3. nie trzeba bawić się w odkurzanie glutów własnym wdechem jak przy innych aspiratorach. Gruszka mam nadzieję w żadnym domu już nie występuje… Ważne! Przed i po użyciu „Katarka” zakraplamy nos solą fizjologiczną lub własnym mlekiem, które działa nawilżająco i przeciwzapalnie. Warto też dzieciaka ułożyć na brzuchu żeby grawitacja była po naszej stronie, chyba że egzemplarz już pełza/raczkuje/chodzi, wtedy wiadomo że trzeba przygnieść poduszką do maty i na chama ^^
  • maść majerankowa 100% natury 🙂 Taniutka, działa kojąco na śluzówkę i wydziela łagodny olejek eteryczny
  • olejek miętowy na pidżamkę ale nie przesadźcie. Powyżej 3 kropel śmierdzi przez tydzień w całym pokoju, sprawdzone 😀

Gdy nie chce się odbić

Polecam zwyczajnie chustę. Lisek przy ząbkowaniu zmieniła się w bekającego potwora (prawdopodobnie przez nadmiar śliny). Próbowałam ją nosić, poklepywać, przerzucać przez ramię, masować. Wszystko na nie i i tak nie chciało się odbić. Chusta rozwiązała nasz problem – teraz Lisek sobie beka te 30-40 minut, których potrzebuje, a ja mogę w tym czasie coś upichcić.

Gdy jest gorączka

Wyjaśnijmy – gorączka to powyżej 38 st. Sio do lekarza. Natura zna tu tylko czas i schładzanie, ale pamiętajmy, że to medycyna zmniejszyła poziom umieralności niemowląt. Warto jej czasem zaufać. Warto też zamówić wizytę domową bo przy zębach spada odporność.

Wysypki, „naderwane ucho”, odparzenie

Szczegółowo o naturalnym postępowaniu przy odparzeniach pisałam tu. Jeśli natomiast dziecko od śliny dostaje wysypki, nerwowo szarpie uszy, polecam olej kokosowy do smarowania. Łagodny, dobrze działa na zmiany skórne i drobne ranki.

Ogólna drażliwość

Z tym u nas największy problem. Ponieważ jesteśmy rodziną aktywną, dużo się u nas dzieje i co chwilę ktoś wpada, ciężko Liska wyciszyć, bo sami żyjemy w lekkim rozgardiaszu. Pracuję obecnie nad tym aby:

  • szybko reagować na oznaki senności, takie jak ziewanie, tarcie oczu, lekkie rozdrażnienie
  • tonować bodźce w ciągu dnia i dbać, aby nadmierna aktywność była zawsze zakończona dłuższym odpoczynkiem
  • dużo wietrzyć, mieszkanie i głowy, to znaczy otwierać często okna i dużo spacerować na powietrzu
  • niwelować wybudzanie się – od jakiegoś czasu przy każdej drzemce chodzi u nas „szumiś”, czyli dźwięk szumu fal, śnieżycy lub suszarki z YouTube. Aby go użyć skutecznie, staram się go włączać przy usypianiu lub kiedy Lisek już zaśnie i chcę ją odłożyć. Szum neutralizuje dźwięki spoza jej pokoju (nie muszę chodzić na palcach), kojarzy się z brzuchem mamy i beztroskim okresem prenatalnym) oraz wprowadza ogólnie senny, monotonny nastrój.
  • pierś na żądanie, choćby tych żądań było miliard w ciągu dnia. Co tu dużo mówić – jestem na każde zawołanie. Plan jest taki, że wychowam w ten sposób dziecko, które wie, że może na mnie zawsze polegać.
  • jeden rytuał wieczorny, który powtarza się codziennie i kończy snem. U nas: chwila zabawy, chowanie zabawek w pokoiku, nalewanie wody do wanienki, słuchanie kołysanek, „dobranoc Tatusiu”, pierś i spać. Oczywiście różny to ma skutek, ale sam fakt, że istnieje niezmienny schemat, działa na Liska kojąco.

Tricki z ostatniego akapitu zaczerpnęłam z książki „Zasypianie bez płaczu” małżeństwa Searsów, napisanej w duchu Rodzicielstwa Bliskości. Serdecznie polecam.

A jakie są wasze metody na ząbkowanie? Może używanie bursztynu, o którym pisałam tutaj? Jak efekty? 🙂