sprawiedliwy handel

Nadchodzi „nowa etyka ekonomii”, pisze portal dziecisawazne.pl . No i mają rację. Etyka w naszym społeczeństwie jak cię mogę – tyle procent katolików, no to musi być etycznie. Nie krzywdzimy innych (za bardzo), płacimy podatki (czasem), pomagamy sobie jak możemy. Ale jak przychodzi co do czego i trzeba wydać pieniądze, albo zarobić pieniądze, to całą naszą etykę można o kant d… potłuc. Nie żartuję i dobrze o tym wiecie.

sprawiedliwy handel
źródło memu: czerstwe.pl

Nasz ogólnospołeczny problem jest następujący: oszczędzamy nie na tym, co trzeba. Żeby zakręcić wodę jak bez sensu leci z kranu boli nas ręka, ale potem szkoda nam wydać 10 zł więcej na koszulkę. (Woda mnie wkurza bo dziś dostałam wysoki rachunek, nie miejcie żalu, że tak jadę po nieoszczędzających, mam ogólną wewnętrzną irytację).

Lubimy niskie ceny, bo jesteśmy biedni. Ale nie jesteśmy najbiedniejsi.

Jak powstają produkty, które kupujemy?

Na przykładzie jednego z filmów o wyzysku w handlu, który oglądałam – „Nieczysta gra sieciówek” z roku 2014 – popularne u nas sieciowe sklepy odzieżowe szyją ubrania poza Europą, w Bangladeszu, w Indiach. Szyją w okropnych warunkach – po kilkanaście godzin dziennie, za grosze, w rozpadających się budynkach, postawionych nielegalnie i grożących zawaleniem (zerknij na opis tej katastrofy z roku 2013). To nie jakieś szemrane marki, ale sklepy, których szyldy widać w każdym Polskim centrum handlowym: H&M, C&A. Odzież „na każdą kieszeń”, szmaciane bluzki za 40 zł, które niszczą się po jednym sezonie. Ale fakt, w Polsce stać na nie prawie każdego. Tylko, że ten „każdy”, kupując, rzadko zastanawia się jaką drogę przebyła owa bluzka… I że pracownik szwalni mógł ją przypłacić zdrowiem lub życiem. Tutaj znajdziecie wywiad z pracownicą szwalni, między kolejnymi pytaniami można znaleźć też przejmujące zdjęcie z transparentem „Nie chcę umierać za modę”.

Protest w pierwszą rocznicę katastrofy Rana Plaza (fot. Solidarity Center / Sifat Sharmin Amita / flickr. com / CC BY-ND 2.0
Protest w pierwszą rocznicę katastrofy Rana Plaza (fot. Solidarity Center / Sifat Sharmin Amita / flickr. com / CC BY-ND 2.0 / gazeta.pl

Kolejny przykład – kawa. Sama mam wiele za uszami w tej kwestii, bo przy siedmiomiesięcznym Lisku stałam się absolutnym kawoholikiem… A jak wiadomo, towar luksusowy kosztuje. O „skomplikowanym łańcuchu dostawców” i o tym, że kawę zbierają nierzadko dzieci i niewolnicy, poczytasz tutaj.

Niezależny duński ośrodek mediów i badań DanWatch, po siedmiu miesiącach dziennikarskiego śledztwa, ujawnił, że największe korporacje na rynku kawy kupują ją także od dostawców, którzy niewolniczo wykorzystują swoich pracowników.

Dotyczy to firmy Nestlé i Jacobs Douwe Egberts, których łączny udział w rynku kawy wynosi blisko 40 proc. Obie korporacje twierdzą, że nie kupują kawy od plantatorów znajdujących na „czarnej liście”, ale być może część kawy pochodzi z brazylijskich plantacji wykorzystujących pracę niewolniczą. Nie znają też nazw wszystkich plantacji, które dostarczają im ziarno.

(strajk.eu)

Pestycydy, praca niewolnicza, niskie płace, wyzysk dzieci. To wszytsko jest na porządku dziennym przy zbiorach kawy, owoców tropikalnych. Również produkcja elektroniki nie jest pozbawiona łamania praw człowieka (o tym jeszcze napiszę). WSPANIAŁE opracowanie tematu (Gobalna praca – globalna solidarność) przygotowano w ramach kampanii „Kupuj odpowiedzialnie”. Znajdziecie je na stronie Ekokonsumenta pod tym linkiem. Mowa jest tam o ludziach z krwi i kości, których życie naznaczone zostało globalnym handlem pozbawionym etyki. Takie materiały naprawdę otwierają oczy.

fair trade
źródło: koffea.gr
fair trade
źródło: mic.com

Co w zamian?

Tylko i aż Fair Trade, czyli wspomniana wcześniej „nowa etyka ekonomii” – sprawiedliwy handel. Taki, w którym proces produkcji na każdym etapie jest kontrolowany i weryfikowany; taki, który nie łamie praw człowieka i pracownika. Idąc za Ekokonsumentem, zasady sprawiedliwego handlu to:

  • Uczciwa cena jaką otrzymują producenci za swoje produkty
  • Bezpieczne i oparte na zasadach szacunku praktyki handlowe
  • Sprawiedliwe płace i odpowiednie warunki socjalne
  • Ochrona Środowiska
  • Demokratyczne zarządzanie organizacją producencką
  • Dążenie do zwiększania niezależności producentów
  • Zwiększanie wiedzy i świadomości konsumentów

To nie są zasady dla wybranych „ekoświrów”, ale podstawy etyki w handlu, które powinny być bliskie każdemu człowiekowi. A dlaczego nie są?

No bo skąd wziąć na to pieniądze?

Zakładamy z góry, że produkt fair trade jest droższy. Bo, owszem, zazwyczaj jest. Ale czy jest on obiektywie drogi? Bo mnie się wydaje, że przywykliśmy do płacenia grosze za produkty, które tanie nie są i stąd cały problem. Towary, które przepłynęły tysiące kilometrów, które pracownicy plantacji godzinami pielęgnowali i zrywali z krzewów, naklejali oznaczenia, woskowali i przygotowywali do transportu… Ot, taka mandarynka. 4zł za kilogram pomarańczowej rozpusty. Ale jakim kosztem? Ludzkim.

Można kupować tylko lokalnie. Można fair trade, drożej, ale oszczędzając na innych sprawach. To kwestia etyki, etyczne zachowania nie zawsze się kalkulują. Ale zawsze warto się wysilić.

Jak zatem rozpoznać produkt sprawiedliwy?

Fair Trade ma swoje oznaczenia i certyfikaty. Jak piszą na dziecisawazne.pl:

Takie produkty muszą być certyfikowane na każdym etapie procesu produkcji: od wytwórcy po sprzedawcę. Jeśli zaangażowani są w to podwykonawcy, oni również muszą starać się o certyfikat. Handlowiec, który chce sprzedawać produkt oznaczony znakiem gwarancji FT, musi posiadać licencję stosowaną tylko do tego konkretnego artykułu a nie całej marki.

Także nie jest łatwo; ale dzięki temu kupujący ma pewność, że nie krzywdzi nikogo i może sobie jeść czekoladę/banana w spokoju sumienia.

A takie oznaczenia pomogą wam rozpoznać produkt sprawiedliwego handlu:

oznaczenia sprawiedliwego handlu

Ten wpis powstał w ramach Stycznia – miesiąca sprawiedliwego handlu, który współtworzymy na grupie Żyjemy Eko. Jeśli chcesz do niej dołączyć, śmiało klikaj w baner poniżej:

żyjemy eko
kliknij w baner, aby dołączyć do grupy