Powolność daje wolność

powolność daje wolność

Tytuł to łamaniec językowy godny Mirona Białoszewskiego. Albo niegodny, bo Białoszewski wielkim był; albo godny, bo Białoszewski dużą część życia spędził leżąc („kiedy leżę nie nadaję się do wstania/leżenie zapuszcza korzenie”), a przecież nie ma nic bardziej powolnego niż leżenie. Powolność. To wam dziś polecam.

Dlaczego powolność?

Powolność to mój polski odpowiednik pojęcia slow. Po polsku wolę, jestem wszak polonistką z wykształcenia i mam do mowy ojczystej spore zamiłowanie. Znalazłam sobie to słowo, powolność, na określenie popularnej już od lat kilku idei slow life. Powolne życie to opozycja wobec ogólnego zachrzaniania (pisałam o tym np. w świątecznym wpisie Byle powoli, więc nie będę się powtarzać).

powolność daje wolność

Plan dnia wypełniony od góry do dołu, najlepiej ambitnymi, kreatywnymi zadaniami – to mój żywioł! Jestem superwoman – uwielbiam sobie udowadniać, że stać mnie na więcej, mocniej, intensywniej. „To gdzie problem?” – spytacie.

Jak jest się taką mną, z miliardem pomysłów na sekundę i próbującą wszystko realizować, łączyć zadania, działać jeszcze efektywniej, jeszcze skuteczniej, jeszcze, jeszcze, jeszcze! Kurczę, trzeba w końcu napotkać ścianę. Swoich możliwości albo wytrzymałości innych – bliskich i mniej bliskich ludzi z otoczenia. Materiał w końcu się rozerwie w szwach, zrobi się dziura, trzeba łatać.

Nieraz w moim obiektywnie krótkim życiu miałam etapy takiego zachrzaniania, aż, dosłownie, padnę. Niby działało to na mnie super, niby energia mnie rozpierała, czułam się superbohaterką. Ale kiedy w końcu wpadałam na ścianę… Nie chcielibyście mnie wtedy spotkać. Poczucie własnych ograniczeń rodziło we mnie frustrację, a zmęczenie przyjmowałam jako oznakę słabości.

Co się zmieniło? Ja się zmieniłam. Małżeństwo mnie zmieniło. Macierzyństwo mnie zmieniło.

Post udostępniony przez Monika Grzegorzewska (@liseko.blog)

Moje myślenie ewoluowało. Zaczęłam się zastanawiać – czy na pewno szybkie tempo, kumulacja zadań, czy to wszystko sprawia, że moje życie jest wartościowe? Czy przypadkiem nie omija mnie coś ważnego, co biegnie nieco wolniej niż ja?

Pytania rodem z poradnika dla sfrustrowanych biznesłumen. A jednak czasem warto je sobie zadać i zweryfikować to, jak zarządzamy naszym czasem i jak kreujemy nasze życie.

Co daje powolność?

Kiedy już uświadomisz sobie, że zbyt szybkie tempo potrafi zabić, zaczynasz zwalniać. Co niektórzy „rajdowcy” mają wtedy okres detoksu – taki, jak gdy schodzisz z roweru i zaczynasz iść piechotą. Początkowo czujesz się ograniczony i masz wrażenie, że nie nadążasz. Ale chwila – w zasadzie to za czym goniłeś tyle czasu? 

Powolność pozwala lepiej rozejrzeć się wokół siebie. Więcej zauważyć.

  • Że dawno nie zrobiłeś nic dla siebie.
  • Że dzieci ci urosły.
  • Że ta tapeta podobała ci się 10 lat temu, ale jesteś już zupełnie inny i teraz wolałbyś farbę.
  • Że twoja praca cię już nie kręci.
  • Że ostatnio realizujesz cudze cele zamiast własnych.

Powolność daje chwile nudy. Nuda to pretekst dla ludzkiej wyobraźni i kreatywności. Impuls do zajęcia się czymś nowym. Kiedy masz znaleźć nową pasję, dokonać niezwykłego odkrycia, skoro cały czas zachrzaniasz?

Powolność zmusza do zajrzenia wewnątrz siebie.

Jak… spowolnić?

Kilka rad na początek:

  1. Przyjrzyj się swoim marzeniom. Które z nich porzuciłeś i dlaczego? Które boisz się wypowiadać na głos?
  2. Przyjrzyj się swoim celom i temu, gdzie jesteś na drodze do ich realizacji. Jeśli nie masz celów, zastanów się…
  3. …gdzie chciałbyś się znaleźć w swoim życiu za rok, za pięć, a dziesięć lat? Dosłownie i w przenośni. Na tej podstawie spisz swoje cele długofalowe i na ich podstawie zapisz cele do osiągnięcia przez najbliższe trzy miesiące.
  4. Zastanów się, co powinieneś zrobić, aby te cele zrealizować.
  5. Ustal priorytety, nie na podstawie tego, co ci się dotąd wydawało, ale na podstawie tego, jakie są twoje cele i co cię przybliży do ich realizacji.
  6. Działaj!

Niby jak to wszystko zrobić?

Możesz się śmiać. Powiedzieć „jak wyznaczanie celów ma mnie spowolnić?”

Moim zdaniem prawdziwy slow to robienie tylko tego, co nas satysfakcjonuje i przybliża nas do realizacji marzeń, celów i priorytetów. Dlaczego?

Wyobraź sobie, że codziennie sprzątasz od góry do dołu cały dom. Robisz tak nie dlatego, że zależy ci na czystym domu, ale ze względu na opinię innych o tobie. Unieszczęśliwia cię to, ale nie umiesz z tym nic zrobić. Blokuje to realizowanie twoich pasji, ale nic nie zmieniasz.

Inny przykład: twoje ubrania nie podobają ci się; marzą ci się piękne, porządne spodnie, które wytrzymają kilka sezonów, z którymi się „zaprzyjaźnisz” i będą ci długo służyć (a do tego eksponować twój super tyłeczek). Nie umiesz jednak wyjść ze swoich przekonań i ciągle kupujesz chińskie jeansy z bazarku lub z sieciówek, bo nie potrafisz dać sobie pozwolenia na kupienie czegoś droższego, porządnego; bo tak nauczyłeś się w domu, bo „tak wszyscy robią”.

Zaczynasz już rozumieć? Idąc z duchem szybkiego świata, spodnie musisz kupić aby w nich chodzić, a kiedy się zniszczą lub staną się niemodne, wyrzucić i kupić nowe. Bez zastanowienia, bez dowiedzenia się kto je uszył.

A idąc za moimi radami? Na przykładzie spodni: marzę, aby moje ubrania znaczyły coś więcej; chcę kupować rzadziej, ale piękne i mocne rzeczy, rzeczy z duszą (marzenie). Za pięć lat chciałbym wymienić całą moją garderobę na takie właśnie ubrania (cel długofalowy). Za trzy miesiące chcę uzbierać 1/3 kwoty na moje pierwsze, porządne spodnie (cel krótkofalowy). Aby to osiągnąć, co tydzień będę odkładać … zł, które do tej pory przeznaczałem na … . (cel krótkofalowy i ustalenie priorytetów). Zaczynam od dziś (działanie).

To tylko zalążek tematu. Aby dowiedzieć się więcej i osiągnąć wolność, jaką daje powolność, koniecznie zapisz się na mój Pozytywny Newsletter! Aby to zrobić, kliknij w baner poniżej:

Żyję eko z Liseko!
Kliknij w obrazek, aby zapisać się na Pozytywny Newsletter!

Pozdrawiam cię serdecznie i zachęcam – polub nas na Facebooku, aby nie ominął cię kolejny wpis – znajdziesz w nim darmowe narzędzia do zmiany na lepsze 🙂

  • genialny wpis, podpisuję się pod nim całą sobą. Mnie do spowolnienia zmusiła zmiana trybu życia po narodzinach synka, bez żalu odłożyłam na później pewne plany, bo miałam do wyboru, albo być superhero śpiąc 2h na dobę, albo po prostu wyluzować i odespać noc i napięcia nagromadzone w ciągu dnia. W sieci niestety aż się roi od blogerek robotów, które stwarzają pozory, że naprawdę to wszystko ogarniają, niektórzy się na to łapią i rodzi się frustracja. Ciemne i jasne strony sieci…

    • Wiele kobiet zmienia się po narodzinach dziecka 🙂 Przerażają mnie mamy, które myślą, że wszystko powinno być jak dawniej pomimo narodzin. A przecież wszystko się zmienia i to jest w tym najpiękniejsze, choć niełatwe 🙂

  • Jak pięknie ujęłaś temat. Jak to co piszesz jest mi bliskie i jak doskonale to rozumiem.
    PS Gdybym potrafiła tak pięknie pisać…

    • Agnieszko, pisz tak, jak serce podpowiada 🙂 Cieszę się, że jest więcej osób, które myślą tak, jak ja. Pozdrawiam serdecznie!