Mama-artystka i pieluchy [gość]

To najpierw parę słów od Mamy Liska… Monika Lis, którą dziś goszczę na blogu, była uczestniczką mojej pierwszej grupy Kursu Online Naturalnego Pieluchowania Noworodka 🙂

Polubiłyśmy się, bo mamy wiele wspólnych tematów. Udało mi się namówić ją na wpis gościnny o jej przygotowaniu do bycia mamą i o tym, jakie miejsce zajmują w tym przygotowaniu pieluszki wielorazowe.

Poczytajcie same:

 

 

Jak zachowuje się artystka w ciąży?

a) popada w euforię,

b) popada w depresję,

c) zapisuje się na setki warsztatów i obkłada książkami,

d) stwierdza, że i tak się nie przygotuje do macierzyństwa,

e) szyje pieluchy.

 

Przerobiłam do tej pory wszystkie możliwe odpowiedzi na to pytanie ;). Najpierw na wieść o ciąży – drugiej, bo pierwszą niestety straciłam – była wielka radość. Później, kiedy przekroczyłam granicę pierwszego trymestru, musiałam zmierzyć się ze zmianami zachodzącymi w moim ciele. Myślałam, że łatwiej przyjdzie mi pogodzić się z tym, że przybieram na wadze, a tu jednak rzeczywistość okazała się być inna – swoje musiałam przecierpieć. A gdzieś tak w połowie ciąży zaliczyłam wielki spadek nastroju. Źle sypiałam, byłam bardzo marudna, nic mnie nie cieszyło (a mówią, że drugi trymestr to takie miesiące miodowe ciąży!). Na szczęście wraz z trzecim trymestrem humor i chęć do działania wróciły do normy. Więc mogę na spokojnie kompletować swoją macierzyńsko-połogowo-noworodkową wyprawkę. Kompletować, czyli zdobywać wiedzę i… szyć! I słuchać mądrych mam, które dzielą się swoimi doświadczeniami, co im się przydało przy noworodku, a co było tylko nic niewnoszącym gadżetem.

 

Na co komu dziś… tetra?

Siedzę właśnie przy dużym stole obłożona tetrą bawełnianą i bawełniano-bambusową. I rozkminiam, czy zeszyć całą w samoloty, czy może uszyć z niej prefoldy (z wkładem z dzianiny bawełnianej), a w ogóle to w jakim to wszystko rozmiarze? A może w ogóle postawić na formowanki? Zwariować można z tymi pieluchami! To po co pchać się w wielorazówki, skoro wszędzie dostępne są od ręki pampersy?

 

Nie, pytań „po co” już sama sobie nie zadaję, ale otoczenie na wieść o moich planach pieluchowania wielorazowego – owszem. Na szczęście mam wokół koleżanki, które w taki sposób pieluchowały swoje dzieci, nie mówiąc już o moich rodzicach, bo przecież w tamtych czasach była tylko tetra. Tata wspominał, jak to stał nad parującym garem z pieluchami, potem je rozwieszał, a jego mama jeszcze go goniła, żeby to wszystko porządnie uprasował 😉 Jak to dobrze, że teraz czasy się zmieniły i żadna z nas nie musi stać nad garem z brudnymi pieluchami, a żelazko się nie przydaje! Może za to zanurzyć się w przyjemnych kolorach i fakturach, obkupić się w potrzebne materiały i z radością wziąć się za szycie pieluch.

 

Cóż, nie przypuszczałam, że wpadnę na całego w pieluchy. Że myśl o szyciu mięciutkich formowanek i wełnianych gatek będzie mnie w stanie wypchnąć z rana z łóżka, a nie – jak do tej pory – na przykład praca nad zajęciami pisarskimi czy lekcje śpiewu. Odkąd natrafiłam kiedyś w internecie na informacje o wielorazowym pieluchowaniu, musiałam zagłębić się w temat. Faktycznie głowa mi od tego pękała, bo wszystko było dla mnie nowe, a przewijające się wszędzie specjalistyczne słownictwo to już prawdziwy koszmar! Ale mam to szczęście, że jak czegoś potrzebuję, to świat mi podsyła rozwiązania. Tym razem był to kurs Moniki. Zapisałam się, z zapałem odrabiałam zadania domowe, zaczęłam ogarniać temat dzięki materiałom kursowym, zamówiłam – po konsultacji u Moniki – zestaw pieluchowy dla noworodka i… czuję radość, że nasza Marysia będzie miała takie miłe, naturalne rzeczy na pupie!

Po co się tak męczyć?

Mnie w sumie to nieużywania pampersów nie trzeba było wiele przekonywać. Sama mam tak, że jak używam podpasek – zwłaszcza latem, i zwłaszcza podczas jakiejś aktywności fizycznej – że moja pupa mi się odparza. I jak pomyślałam o pupie naszej Marysi i jej skórze, która dopiero co trafi z mojego brzucha na ten świat i ma zostać zapakowana w coś, co nie oddycha i zrobione jest ze sztucznych materiałów, to zrobiło mi się smutno i pojawił się bunt: o nie, tak nie będzie!

Potem się okazało, że takie rozwiązanie ma wiele zalet: jest tańsze, bardziej eko, pupa dziecka się nie odparza, więc nie trzeba kupować na to specyfików wszelkiej maści. Myślę, że też zwiększa świadomość rodzica na temat fizjologii dziecka. Bo pieluchy dopasowuje się względem wieku dziecka i jego indywidualnych potrzeb – tego też nauczyłam się dzięki Monice. I tak oto dołączyłam do osób zakręconych na punkcie wielorazówek. Tadam! I szerzę o nich informacje, gdzie mogę. A koleżanki dziwią się „ojej, to pieluchy mogą być takie ładne?”.

 

Pieluchy a przygotowanie do macierzyństwa

Tak, mam poczucie, że do macierzyństwa przygotować się nie da. Że dziecko zmieni moje postrzegane świata i siebie, ale dopóki się nie pojawi, nie jestem w stanie stwierdzić, jak to będzie. Ale mogę się wiele nauczyć o tym, jak wygląda poród, pielęgnacja noworodka, połóg, jakie są sposoby na budowanie rodzicielstwa bliskości. Stąd te wspomniane książki i warsztaty na początku postu. Chodzę, czytam, interesuję się i mam dzięki temu coraz większą świadomość, co nas czeka, ale też co nam pasuje, a co jest sprzeczne z naszym podejściem, gdzie szukać pomocy, kogo słuchać, czyimi opiniami się przejmować, a czyje historie puszczać mimo uszu. I już nie jestem przerażona, że nic nie wiem i olaboga, jak to będzie z noworodkiem na pokładzie 😉 No dobra, panika mnie ogarnia tylko co jakiś czas 😀

 

Wielopieluchowanie to też jest dla mnie impuls do zgłębiania wszelkich naturalnych sposobów pielęgnacji dziecka, ale też szukania różnych eko rozwiązań do domu. Sama zaczęłam na przykład używać wielorazowych wkładek higienicznych. Przestałam używać balsamu do ciała, olej migdałowy mi w zupełności wystarcza. A to dopiero początek!

 

Mama-artystka

Mój mąż się śmieje „i na co ci były te studia, żeby teraz szyć pieluchy!”, a ja myślę sobie, że wszystkie moje dotychczasowe zajęcia i aktywności przygotowywały mnie do tego, co ma nadejść. Studia filozoficzne uczyły pokory i świadomości, że nie da się wszystkiego zrozumieć i wytłumaczyć. Dzięki lekcjom śpiewu i nagrywaniu płyt mam swobodę w wymyślaniu piosenek (czyżby nadchodził powoli czas na kołyskanki?). Kilka lat zajmowania się szyciem, i już swobodnie mogę kompletować wyprawkę taką, jaką chcę, a niekoniecznie taką, jak chcą mi wmówić spece od marketingu. Myślę też, że dzięki temu będę mogła Marysi pokazywać świat od wielu różnych stron. A jak do tego włączy się mój mąż inżynier naukowiec, to już w ogóle będzie szał!

 

Monika Małgorzata Lis – z wykształcenia filozof, z serca artystka. Autorka powieści „Koniec świata”, której akcja rozgrywa się na bieszczadzkich szlakach oraz tomiku wierszy „Tańce duszy”. Śpiewa, ma na koncie 2 płyty, w tym 1 z własnymi piosenkami. Szyje, pisze i uczy pisania, uwielbia wędrówki po górach i świeżo paloną kawę. Przygotowuje się na przyjście na świat córeczki Marysi. monikamalgorzatalis.pl

Idealna pielucha na lato

OTULACZ WEŁNIANY WEŁNIASTE
OTULACZ WEŁNIANY WEŁNIASTE
Nowy otulacz Welniaste Sunset

Pieluchowo nam się ostatnio zrobiło, nie da się ukryć. W ogóle przy przenosinach wiosennych na wieś zauważyłam, że chyba mamy za dużo pieluch. Dotarło to do mnie kiedy pakowałam wielostos i znajdowałam w domu coraz to inne pudła i pudełeczka z pieluszkami… I wtedy, gdy okazało się, że moje dziecko ma więcej pieluch niż ubrań. Ba. Ja mam mniej ubrań niż moje dziecko pieluch. I mój mąż też. W ogóle odniosłam wrażenie, że większość przewożonych przez nas na wieś pakunków to pieluszki.

Nasza wieś kojarzy mi się z początkami wielopieluchowania – to tutaj rozwieszałam z moją mamą wielkie płachty tetry na słońcu, tu odbierałam pierwsze uszyte przez zdolne mamy gatki wełniane (zdjęcie jednych z nich znajdziesz we wpisie Dlaczego nie piorę dziecku gaci). Tutaj też walczyliśmy z megaodparzeniem i doświadczenia tej walki zamieściłam we wpisie o naturalnych sposobach na odparzenia – Tyłek pawiana i co z nim zrobić.

otulacz wełniany wełniaste
Lisek w hamaku podczas upałów, lato 2016

Ostatnio często dostaję pytania o to, jak pieluchować wielorazowo latem. Wiadomo, że systemów jest co niemiara, że materiałów cały wachlarz, a w dodatku każda okazja jest dobra do pieluchowych zakupów. Zatem każda z mam koniecznie chce kupić dziecku pieluszki, bo przecież latem to upał, gorąc, słońce i plażing smażing, więc coś oddychającego na pupkę dziecku trzeba wcisnąć.

Co ciekawe, coraz więcej mam używających jednorazówki latem próbuje znaleźć alternatywę. Uważam, że to świetne i zawsze staram się podsuwać im wielo, wariant bardziej ekonomiczny a jednocześnie taki, który zachęci do pieluchowania wielorazowo już na stałe. O tym, czemu pieluszki jednorazowe nie są najlepszym wyjściem dla Twojego dziecka przeczytasz we wpisie Posmaruj pupę dziecka chlorem.

Zatem – do rzeczy! Szukamy idealnej pieluchy na lato i oto naszym oczom ukazuje się kilka alternatyw:

1. Daj pupie dziecka pooddychać


Tetra – to propozycja numero uno. Zwykła pieluszka tetrowa spięta klamerką, np. Snappi. Jeśli jesteście w ogrodzie lub na plaży to w zasadzie nic więcej wam do szczęścia nie trzeba – tetra złapie co konieczne a skoro na pupie nie ma już nic poza nią, nie ma też potrzeby nic zakładać na wierzch. Jeśli potrzebę czujesz, może być to coś z kolejnego podpunktu, czyli…

2. Otulacz wełniany

To najbardziej oddychająca opcja na lato. Wełna swoimi zdolnościami termoregulacyjnymi przewyższa każdy materiał, z którego może być uszyta pieluszka. Co to oznacza?

  • wełna grzeje gdy jest zimno
  • wełna chłodzi gdy jest upał
  • wełna nie tylko przepuszcza parę wodną (jak np. PUL, z którego zrobione są pieluszki wielorazowe), ale wełna oddycha, zapewniając idealną cyrkulację powietrza.

Pod otulacz wełniany (lub gatki wełniane ale jednak tego materiału przy otulaczu jest mniej bo nie ma nogawek) można założyć tetrę, prefold czyli tetrę zszytą już i niewymagającą składania; można włożyć wkład z tkaniny naturalnej lub…

3. Pieluszka bawełniana

Formowanka, czyli pieluszka z bawełny lub innego materiału naturalnego bez warstwy izolującej wilgoć lub z małym panelem izolującym to wspaniały wybór na lato. Oczywiście znów – na upał, kiedy dziecko ma na pupie tylko pieluszkę, bo pieluszka zamoczy się i będzie to po niej widać – zobaczymy na pupie mokrą plamę materiału. Na drzemki natomiast polecam taki oto „myk”:

 

No dobrze, a więc co na lato?

Najbardziej polecany przeze mnie zestaw to otulacz wełniany + coś chłonnego z naturalnego materiału. Czy to będzie wkład, czy tetra, czy prefold, czy formowanka, zależy od waszej fantazji i upodobań, ale przede wszystkim od tego, co już macie w stosach pieluszkowych. Jeśli nie chcecie skończyć jak ja, pakująca przez 4 godziny same pieluchy mojego dziecka przy przeprowadzce, nie kupujcie nadmiaru pieluch i najpierw zastanówcie się, co już macie, a potem dopiero róbcie zakupy 🙂

 

Jak dbać o ten otulacz wełniany?

Kilka faktów o wełnie:

  1. Wełnę z merynosa pierzemy tylko wtedy, gdy się bardzo zabrudzi, np. kupką. Wełna ma działanie antybakteryjne więc należy ją tylko wietrzyć (I znów odsyłam do wpisu na ten temat)
  2. Nie, wełna nam nie będzie śmierdzieć. Jeśli śmierdzi, to znaczy, że pora już ją wyprać a może i zalanolinować.
  3. Pranie wełny: tylko ręcznie i tylko w wodzie o temp. 30 stopni, w specjalnych środkach do prania wełny lub w szamponie do włosów (wszak wełna to przecież włos!); oczywiście są pralki z programami do prania wełny, ale nie zawsze są one łagodne dla otulaczy wełnianych. Niewłaściwie pielęgnowany otulacz może się skurczyć, czyli sfilcować.
  4. Lanolinowanie wełny to prosty zabieg, który ma na celu utrzymać jej właściwości, czyli antybakteryjność i nieprzepuszczanie wilgoci; lanolinujemy otulacz wtedy, gdy przecieka lub gdy brzydko pachnie pomimo prania.

Szybki przepis na lanolinowanie wełny:

Za blogiem pieluchomania.wordpress.com:

Domowa kuracja lanolinowa:

Przygotuj:

  • 0,5 litrowy słoik
  • 400 ml wrzątku
  • łyżeczkę płatków mydlanych lub szarego mydła (np. Biały Jeleń)
  • łyżeczkę 100% lanoliny
  • miskę wypełnioną 2 litrami ciepłej (nie gorącej) wody

Wrzątek wlewamy do słoika i rozpuszczamy w nim mydło. Następnie dodajemy lanolinę i mieszamy do całkowitego jej rozpuszczenia. Powinna powstać jednolita ciecz o mlecznym kolorze bez kawałków nierozpuszczonej lanoliny. Gotowy roztwór wlewamy do miski z ciepłą wodą, mieszamy. Kuracja jest gotowa, można zanurzyć w niej nasze wełniaki.

Polecamy lanolinować osobno otulacze w jasnych i ciemnych kolorach oraz kolorach mocno różniących się od siebie, aby uniknąć zafarbowania jednych przez drugie. Gatki wełniane do lanolinowania wywracamy na lewą stronę. Otulacze i gatki z wełny pochodzącej z recyklingu możemy moczyć całą noc, natomiast otulacze szyte z tkaniny wełnianej moczymy max 5-6 godzin. Ważne, aby nie przekraczać tego czasu, ponieważ dłuższe moczenie może powodować kurczenie się otulacza.

Można też kupić gotową kurację lanolinową, np. Urlich Naturlich. Wtedy postępujemy wg. instrukcji na opakowaniu.

 

***

A co, jeśli nie macie w stosie żadnej wełenki? Jest szansa ją zdobyć bardzo małym wysiłkiem 🙂

Konkurs LISEKO i WEŁNIASTE

Mam dla was wspaniały, nowy wzór otulacza Wełniaste o wdzięcznej nazwie Sunset. Jak go zdobyć?

No to już musicie zapoznać się z postem konkursowym na Facebooku:

otulacz wełniany wełniaste
Przejdź do fanpejdża liseko.pl

 

Dlaczego nie warto używać pieluszek wielorazowych?

nie warto używać pieluszek wielorazowych

nie warto używać pieluszek wielorazowych

O maaaatko. Jak mnie się nic nie chce. A już napewno prać i składać pieluch.
Wróóóć.

Kobito, ty pierzesz pampersy?

Taki i inne teksty można usłyszeć, gdy pieluchuje się wielorazowo i człowiek próbuje poinformować o tym świat; powiedzieć co jest czym, nie wyjść na ekoświrkę (w znaczeniu pejoratywnym) i nie być oskarżoną o żałowanie dziecku pieniędzy na „normalne pieluchy”. Bo czymże są normalnie pieluchy? Czy normą jest zakładanie dziecku na pupę tablicy Mendelejewa a potem kupowanie ton kremów na odparzenia, opisywanych w Internecie nako must have każdej wyprawki noworodkowej? (O szkodliwości pieluch jednorazowych juz pisałam, we wpisie Posmaruj pupędziecka chlorem. A potem Sudocremem)

Pół biedy, gdy ktoś spojrzy na nas z politowaniem i będzie sobie żył dalej, pieluchując dziecko jednorazowo, bynajmniej nie ekologicznym wariantem. Gorzej, jeżeli ktoś jest totalnie zamknięty na temat zdrowej alternatywy dla jednorazówek i powiela niebezpieczne mity na temat pieluszek wielorazowych. Na takich ludzi jestem uczulona i nie mam litości.

A jakie to mity i uprzedzenia na temat pieluszek wielorazowych napotkać? Oto pierwsza część mojego zestawienia:

Kupy w pralce, fuuuu!

 

Co dziś na pupie? 😅 u nas @mommy_mouse_diapers

Post udostępniony przez Eko Mama Eko Dziecka (@liseko.blog)


Ludzi obrzydza kupa. Gdyby tak nie było, nie tworzyli by coraz wymyślniejszych sedesów, które mają za zadanie ograniczyć nasz kontakt z fekaliami, choćby tylko wzrokowy. Jeśli kogoś może wzruszać kupa noworodka, to tylko jego rodziców; natomiast kupą starszaka nikt się nie wzruszy (choć zapewne nieraz przy przewijaniu pieluszki rodzice mieli łzy w oczach).

Ustalmy zatem kilka faktów o kupie w kontekście pieluszek wielorazowych:

  • kupa noworodka (te śmieszne żółte glutki o konsystencji jajecznicy) rozpuszcza się w wodzie; kto nie jest przekonany, niech sobie poeksperymentuje; kto jeszcze nie ma noworodka i nie wie nic o jego kupie, niechże czyta post Kupa na Dzień Matki
  • zatem pieluszkę z kupą noworodka możemy śmiało wrzucić do pralki. Ustawiamy najpierw taki wsad na płukanie, a potem na pranie zasadnicze.
  • kupa starszaka dużo łatwiej schodzi z pieluszki, dlatego można ją strzepnąć do toalety lub użyć specjalnego papierka do „łapania” kup – kupa zostaje na takim papierku, więc kiedy przebierasz dziecko wrzucasz go do toalety razem z zawartością (papierki są biodegradowalne)
  • resztki kupy nie ubrudzą pralki bardziej niż nadmiar proszku do prania, nasz złuszczony naskórek i inne zanieczyszczenia. Pralkę i tak należy regularnie czyścić aby uniknąć awarii i nie dopuścić do osadzania się złogów w częściach pralki (pomyślcie sobie, że takie złogi proszku mogą np. pleśnieć, brrr)

Ja na dziecku nie będę oszczędzać


Mit nr 2 – pieluchy wielorazowe to opcja dla rodziców, którzy żałują dziecku pieniędzy. Hehehe. Zacznijmy od tego, że pieluchowanie wielorazowe potrafi wciągnąć jak niejedno hobby i pieniądze, jakie niektóre młode mamy wydają na pieluszki nie z potrzeby, ale z fanaberii, bywają okrutnie duże. Kupując pieluszki można natrafić na perełki, tzw. mercedesy pieluchowe; niejedna mama tygodniami poluje na wzór pieluszki z ulubionym superbohaterem syna lub… męża 😀 Inne mamy specjalnie sprowadzają pieluszki ze Stanów Zjednoczonych. Można kupić pieluszki z biobawełny, wełniane, muślinowe… Użytkowników jednorazówek ogranicza moc absorbentu (te małe drobinki wewnątrz Pampersa), użytkowników wielorazówek – ich własna wyobraźnia.

Faktem jest, że standardowy, ekonomiczny sposób pieluchowania wielorazowego generuje oszczędności po roku użytkowania. Pieluszki wielorazowe wybierane są jednak w większości przez rodziców, którym leży na sercu zdrowie ich dzieci. Oszczędność często występuje „przy okazji” i te zaoszczędzone pieniądze nie idą na tanie wino 😀 ale na inne potrzebne dziecku rzeczy, na których nie warto oszczędzać: fotelik samochodowy, pierwsze buty.

Ale to drogie!


Phi. Tetra bawełniana nowa – ok. 2 zł/szt. Cztery otulacze noworodkowe wełniane z drugiej ręki – 200 zł. Zatem ok. 250 zł i mamy zestaw na początek. Oczywiście, dalej trzeba będzie ten zestaw rozszerzyć, zmienić, a więc i wydać pieniądze. Ale nikt mi nie wmówi że używanie pieluch jednorazowych wychodzi taniej. Często nie wliczamy w koszt pieluchowania jednorazówkami kremów i zasypek, paczek oddanych znajomym „bo dziecku odparza się w tych pupa i próbujemy kolejne”, czasu, który poświęcamy na regularne zakupy.

Oczywiście pieluszki wielorazowe to spory wydatek. Ponosimy jednak ten koszt tylko raz, możemy odzyskać część pieniędzy sprzedając kiedyś zestaw pieluchowy, no i inwestujemy w zdrowie naszych dzieci i w naszą Planetę. A do tego – przecież nikt nie wydziwia widząc ceny nowych wózków czy fotelików do auta, prawda?

Na pewno śmierdzi wam w łazience


Bakterie rozwijają się w moczu gdy nie ma dostępu powietrza, co wywołuje nieprzyjemny zapach. Zatem owszem, jeśli zamkniemy brudne pieluchy we wiaderku to będzie śmierdzieć. Ale:

  • wiaderko może być szczelne, więc smrodek uniesie się tylko przy otwarciu
  • można kupić kosz z dziurkami zamiast wiaderka (i tak robię ja); zapewnia to dopływ powietrza do pieluch i niweluje zapachy

Dodatkowo – każda mama pieluchująca wielorazowo przyzna, że jeśli tylko zdarzyło jej się użyć pampersa (nawet eko pieluchy jednorazowej) i zmieniać osikanego „pampa”, to smród był nie do zniesienia. Rodzice pieluchujący jednorazowo są przekonani, że to mocz dziecka tak śmierdzi, tymczasem smród pieluchy to tak naprawdę reakcja chemii z absorbentu w kontakcie z moczem. Te zużyte jednorazówki rodzice trzymają w koszu i wynoszą 1-2 razy dziennie… Zapach jest powalający a producenci szczelnych, specjalnych koszy na pieluchy jednorazowe (kompletnie nieekologiczne ze względu na specjalne wymienne wkłady) zacierają ręce.

Gdzie to suszyć w mieście?


Wypowiem się jako osoba nie mająca suszarki bębnowej (mając ją absolutnie nie widziałabym żadnego powodu do narzekania na pranie) – bywa kłopotliwie w newralgicznych okresach. Zazwyczaj jednak suszarka wolnostojąca plus grzejnik dają radę. Poza sezonem grzewczym suszymy na balkonie (słońce to dodatkowy atut – promienie UV wybielają kłopotliwe plamy).

I to nie tak że pralka chodzi non stop a suszarka nigdy nie jest złożona – piorę pieluszki z ubraniami dziecka; suszę od poniedziałku do piątku, na weekendy staram się aby suszarka była złożona i tak planuję pranie. Oczywiście nie piorę tylko pieluch ale też nasze ubrania 🙂

Dobre patenty na suszenie w mieszkaniu to grzejnik żeberkowy w łazience (na grzejniku suszymy tylko wkłady!) i specjalne mini-wieszaki, np. Ośmiornica z Ikea.

===

To koniec pierwszej części mojego zestawienia 🙂 W kolejnej następne argumenty: ale ma wielką pupę, czy jemu w tym wygodnie, dziecko się męczy, to skomplikowane, dlaczego trzymasz go w sikach, to takie nienowoczesne…

Oczekujcie 🙂 A jeśli nie możesz się już doczekać, przeczytaj koniecznie wpis 32 pytania o pieluchy wielorazowe.

Paaa

32 pytania o pieluchy wielorazowe

32 pytania o pieluszki wielorazowe
32 pytania o pieluszki wielorazowe
Aleskander i jego cudowny zestaw pieluszek, fot. Michalina Otręba

Uwielbiam się udzielać na forach. Pisać o pieluchach. Doradzać, zwłaszcza młodym ciężarnym. Czemu? Bo chwilę temu sama byłam młodą ciężarną, która bardzo chciała wszystko, ale bardzo nie wiedziała nic. Internet był jak gąszcz i dżungla, młodych mam wokół jak na lekarstwo. I bidna, okrągła jak piłka ja. (Podobno okrągły brzuch zwiastuje dziewczynkę, owalny – chłopca. Przydatna wiedza zwłaszcza dla osób przeciwnych badaniom USG w ciąży).

No więc uwielbiam pisać i tłumaczyć, odpowiadać na wiadomości, po kolei rozwiewać kolejne wątpliwostki. Kocham pomaganie w kompletowaniu „stosu” pieluchowego, a potem wspólne rozważanie, co się sprawdziło, a co było niewypałem.

Niestety, wracam powoli do przedliskowego stanu „jestem super-hiper-nadaktywna, łapię się pięciuset rzeczy na raz i wszystko chcę zrobić, bo życie jest krótkie i trzeba je wycisnąć na maksa”. Dlatego kiedy po raz kolejny napisałam pod czyjąś prośbą o pomoc: „pisz na priv, pomogę”, a w wiadomości dostałam pięknie przygotowany plik .odt z 32(!) pytaniami dotyczącymi pieluchowania, uznałam, że chyba pora napisać jeden, porządny elaborat, co by mieć do czego odsyłać zainteresowanych. Zwłaszcza, że podobno mój wpis Pieluchowanie wielorazowe noworodka, prócz przekazywania wiedzy, budzi w czytelnikach kolejne pytania 😀

Przed wami zatem maraton pytań: tych, które chcielibyście zadać, które zadaliście, ale nie znacie nadal odpowiedzi, a nawet tych, które nie przyszły wam do głowy. Startujemy!

32 pytania o pieluszki wielorazowe
Pieluszka na małym Antosiu, fot. Marta Gayczak

1. Jestem leniem. Przeraża mnie, o ile nie pranie, to lanolinowanie i utłuszczanie się wkładów. Jak często – mniej więcej – wychodzi ta „dodatkowa opcja”. Szczególnie obawiam się tych „tłustych wkładów”.

Po kolei – pierzemy w 60 st lub 40 st z odkażaczem. Unikamy zatłuszczenia się pieluszek, bo wtedy siku się nie wchłania tylko spływa jak po folii 🙂 Aby nie zatłuścić:

  1. Nie używamy proszku z mydłem w składzie ani płynów do płukania
  2. Nie używamy na pupę kremów z tłuszczem, chyba że oleju kokosowego, który rozpuszcza się w wodzie.

Raz na jakiś czas jednak wkłady się zatłuszczą. Aby przywrócić je do dawnego, chłonnego stanu, trzeba namoczyć je na noc w wodzie z płynem do naczyń, a następnie dokładnie wypłukać (ręcznie). Można też namoczyć je w occie.

Z mojego doświadczenia wynika, że tetra jest raczej obojętna na tłuste kremy w rozsądnych ilościach (u mnie na linomag i bepanthen).

Lanolinowanie dotyczy tylko wełny, tzn. otulaczy i gaci wełnianych, o których pisałam we wpisie Dlaczego nie piorę dziecku gaci. Lanolinuje się aby wełna zachowała właściwości antybakteryjne i nie przepuszczała wilgoci, czyli chroniła ubranko przed zasiusianiem. Jak często? Wtedy, gdy jest to konieczne. Ja używam otulaczy wełnianych od 9 miesięcy i jeszcze ani razu ich nie lanolinowałam, bo nadal nie przeciekają.

2. Co ile pierzecie wkłady i wszystko inne?

Min. co 2 dni. Dłużej nie ma sensu ich trzymać, bo, w zależności od sposobu przechowywania, mogą zatęchnąć, zapleśnieć lub wonieć sikiem tak, że nie będzie szło wytrzymać. Nie chcesz przecież, aby zalęgła się w nich jakaś nowa cywilizacja, prawda?

32 pytania o pieluszki wieolorazowe
Maja w wielorazowej pieluszce, fot. Magda Mazur

3. Czy za każdym razem trzeba zmieniać wkład + coś z nim czy wystarczy wymieniać otulacze?

Wszystko to „coś z nim”, „wkład”, „otulacze”, „za każdym razem”, zależy od systemu zakupionych pieluch. Najprostszy system to otulacz+wkład chłonny. Jeśli właśnie tak pieluchujesz, wymieniasz wkład przy każdej zmianie pieluszki, a otulacz kiedy się zabrudzi lub po całym dniu użytkowania.

4. Mam suszarkę kondensacyjną – bębnową – głównie w niej wszystko suszę. Które pieluchy mogę suszyć w suszarce a których nie?

W suszarce bębnowej nie suszymy pieluch, które mają w sobie materiał PUL, a także wełny.

5. Ile schną pieluchy?

Najszybciej schną otulacze (sam materiał PUL), kieszonki (PUL+polar), wkłady syntetyczne (mikrofibra), tetra, bo można ją rozłożyć na suszarce. Dłużej wszystko, co jest tkaniną naturalną (bawełna, wełna, bambus, konopie). Im pielucha ma więcej warstw i elementów, których nie da się rozdzielić (formowanka, AIO, prefold), tym dłużej schnie. Liczby zależą od warunków – latem na słońcu wkład będzie schnął moment, zimą na zatłoczonej suszarce nawet cały dzień.

6. Wielopielo w szpitalu przy porodzie, używałaś? Ile trzeba zabrać?

Nie używałam, ale niepotrzebnie się bałam. Noworodek w pierwszej dobie mało siusia i kupka. Na dwie doby w szpitalu weź dwa otulacze i ok. 8 zmian wkładów. Zawsze można coś dowieźć.

7. Czy nie lepiej przy noworodku – tak do 3 msc używać jednorazówek a później przejsc na wielo, kiedy unormuje się dziecku trwienie i kupki będą o stałych porach?

Nie i widzę conajmniej trzy powody:

  1. Jednorazówki to chemia, a przecież noworodek szczególnie powinien być chroniony, bo jego organizm to tabula rasa. Co można znaleźć w pieluszkach jednorazowych? Przeczytaj w moim wpisie Posmaruj pupę dziecka chlorem.
  2. Jednorazówki odparzają, bo mało oddychają. Zapytaj znajomych rodziców – zanim znajdzie się ma rynku pieluchy, na które pupa dobrze reaguje, mija wiele czasu i płynie wiele łez nad zbolałą, czerwoną pupką. O naszych doświadczeniach w tym temacie przeczytasz w tekście Tyłek pawiana i co z nim zrobić.
  3. To nieekonomiczne. Nawet kupując zestaw noworodkowy zamiast tzw. One Size (czyli pieluch regulowanych, które zazwyczaj na noworodka są za duże), no więc nawet zestaw noworodkowy kupić i odsprzedać będzie bardziej opłacalne niż kupować tony pampersów i wyrzucać pieniądze do kosza.

8. Gatki, longi – warto? Dlaczego? Czy da się pieluchować bez tych wełnianych „cudów” – lanolinowanie mnie przeraża;/

Lanolinowanie to nic strasznego, ale oczywiście że można pieluchować bez wełny.

A dlaczego warto z? Prócz jej wspaniałych właściwości (Mój wpis!), wełna doskonale izoluje wilgoć u nawet wielkich sikaczy, jest bardziej pancerna niż materiał PUL, jest naturalna a nie syntetyczna. Dodatkowo zmniejszamy ilość warstw na pupie – np. używając tetry i otulacza nakładamy na to jeszcze spodnie, a można otulacz i spodnie zastąpić jednym – longami wełnianymi.

9. Jak zmniejszyć koszty wkładów? Słyszałam o produktach z Ikei? To się sprawdza? Dzieci nie mają od tego uczuleń?

Ręczniczki z Ikei mogą zastąpić wkład u noworodka, który mało siusia i robi małe a częste kupki. Nie jest to jednak zmniejszenie ceny, bo taki noworodek równie dobrze może mieć na pupie tetrę, która ma podobną cenę a dłużej posłuży.

Ręczniczki z Ikei to zwykła frota.

10. Wyjazdy kilkudniowe? Zabierasz wielo czy wtedy używacie jednorazówek?

Jeśli jednorazówki, to ekologiczne, np. Naty z Rossmana.

Ja do tej pory brałam wielorazówki, bo miałam dostęp do pralki. Można nabrać tetry i prać ręcznie. Można przepłukiwać, suszyć i zabrać do domu, a w domu dopiero wyprać. Można kupić jednorazowe, biodegradowalne wkłady i wrzucać je do wielorazowego otulacza.

Można też mieć lenia, ale nie ryzykowałabym przechodzenia na jednorazówki na wyjazd. Moje dziecko na bank byłoby odparzone i ze spokojnego odpoczynku nici.

11. Czy trzeba przebierać dziecko za każdym razem jak zrobi siusiu?

Zależy jak ty chcesz i jak dziecko chce. I jakie masz pieluchy. Dziecko może:

  1. Nie lubić mokro
  2. Być obojętne na uczucie wilgoci

Pieluszki mogą:

  1. Dawać uczucie suchości (od pupy polar lub welur syntetyczny)
  2. Dawać uczucie wilgoci (każdy materiał naturalny)

Ty możesz:

  1. Przebierać zawsze gdy widzisz, że dziecko ma mokro, aby miało jak najmniejszy kontakt z moczem
  2. Przebierać o stałych porach lub w innym systemie, wg potrzeb

Każda z tych postaw jest OK jeśli szanuje potrzeby twoje i dziecka.

12. Jeżeli za każdym razem przebierać to ile mieć wkładów na jeden dzień użytkowania?

Jeśli mówimy o noworodku, to mnie szło 15-20 szt tetry na dobę, licząc tylko te zakupkane i zasiusiane. Zmieniałam za każdym razem gdy było siusiu lub kupka.

Starsze dzieci zużywają odpowiednio mniej pieluch.

13. Jak to jest w nocy? Ile razy w ciągu nocy przebierasz? A może jednorazówki?

Pieluszki wielo są w stanie całodobowo się sprawdzać. Można przebierać dziecko w nocy lub uznać, że noc jest od spania i zadbać o uczucie suchości i odpowienio chłonną pieluchę, która przyjmie całe nocne siusiu. Ponieważ jednak noworodek w nocy często budzi się na karmienie, wiele mam właśnie wtedy zmienia pieluszkę.

14. Składanie, układanie, trzymanie porządku z wielo? Czy przy małym dziecku masz jeszcze ochotę na dodatkową „atrakcje”?

Ja przy noworodku miałam ogromną pomoc męża i mamy. Warto zaznaczyć, że noworodek i tak wywraca życie do góry nogami (zwłaszcza bezdzietnym) i dotychczasowy porządek będzie zburzony. Nie uważam, żeby dbanie o pieluszki było bardziej uciążliwe niż bycie całodobowo otwartą mleczarnią (żeby nie było – bardzo popieram karmienie piersią!) czy cowieczorne usypianie, nieraz bardzo trudne.

Im dziecko starsze tym robienie prania, wieszanie, składanie, układanie staje się przyjemniejsze.

32 pytania o pieluchy wielorazowe
Florek i jego pieluszki, fot. Magdalena

15. Czy kupa nie odbarwia wkładów?

Noworodkowa raczej nie, powiem więcej – rozpuszcza się w wodzie, więc zakupkany wkład można wepchnąć prosto do pralki. Kupa starszych dzieci barwi. Pomagają promienie słoneczne, mydeło galasowe, spray z mydłokrzewu. Odbarwienia nie przeszkadzają w skutecznym pieluchowaniu.

16. Praca, Dom, Zakupy, mąż, dzieci – masz jeszcze czas i ochotę na pieluchy?

To jeden z elementów życia i opieki nad dzieckiem.

17. Żłobek, przedszkole… W dalszej perspektywie – ile pieluch potrzebuje dziecko przebywając tam np. 8h dziennie? Nie zapominacie codziennej dostawie? Chętnie pieluchują?

Chęci zależą od kadry pracowniczej i dobrej woli. Nie ma obiektywnych przeszkód w używaniu pieluch wielorazowych także tam. Rodzice dzieci starszych wiedzą już dobrze ile pieluch się przyda 🙂

18. Mimo, że każdy lubi co innego – jakich marek używasz, które polecasz?

Polskie marki szyjące w kraju. Lubię naturalne materiały, zwłaszcza wełnę.

19. Jaki rodzaj (otulacze, wełniaki, sio) przemówił do Ciebie najbardziej? I dlaczego?

Dla każdego coś innego jest najlepsze. Ba! Dla jednego dziecka na różnych etapach rozwoju najbardziej „przemawiają” różne systemy. Obecnie, kiedy Lisek raczkuje jak szalona i ucieka przy zmianie pieluchy, marzy mi się stos pełen kieszonek zapinanych na rzepy 🙂

20. Chinki? Jest sens wydawać na to kasę? I jak się sprawdzają?

Chinki” to otulacze made in China. Pomijając aspekt etyki konsumenckiej (czytaj mój wpis Nie tylko my jesteśmy biedni), chinki to średniej jakości, spore rozmiarowo pieluchy. Mam kilka z drugiej ręki i jestem średnio zadowolona.

21. Które wkłady wg Ciebie są najbardziej chłonne?

Uszyte z tkanin naturalnych i mające możliwość różnorodnego złożenia w zależności od potrzeb. Co ważne, nie warto kupować wkładu chłonniejszego niż jest potrzeba – dodatkowa chłonność to dodatkowe cm grubości.

22. Pieluchy używane. Czy odkupowanie pieluch jest higieniczne? Czy to ma sens?

Ma to sens ze względu na:

  1. Portfel
  2. Ekologię
  3. Dbałość o portfele innych mam 🙂

Nie ma w tym nic niehigienicznego. Oczywiście trzeba mieć pewną dozę zaufania do osoby, od której się kupuje pieluchy, a także poprosić o dokładne zdjęcia i opisy ew. mankamentów.

23. Nappy Fresh dodaje się do każdego prania? UŻywa się jakiś specjalnych proszków do prania pieluch? Co jeszcze należałoby kupić żeby zachować pieluchy jak najdłużej w dobrym stanie?

Nappy Fresh to odkażacz. Jeśli pierzemy pieluchy w 40st to tak, dodajemy go do każdego prania. O praniu pisałam na początku; utrzymanie pieluch w dobrym stanie to też dbanie o to, aby nie były zatłuszczone i aby nie tworzyły się w nich złogi, czego można uniknąć piorąc wkłady raz na jakiś czas w wysokiej temperaturze 90 st.

Nie należy do prania pieluch używać proszku z wysoką zawartością mydła, nie wlewamy płynu do płukania. Proszki polecane to m. in. Lovela, Domol Sensitive. Domowe proszki lubią niszczyć pieluchy ze wzgl. na boraks w składzie.

32 pytania o pieluszki wielorazowe
Róża w pięknej pieluszce wielorazowej

24. Czy te chusteczki-ściereczki na kupę coś dają? Którą firmę możesz polecić?

Przy noworodku głównie oblepiają pupę kupą i są jedną z przyczyn odparzeń. Przy większym dziecku – hmm… Wyobraź sobie dwie sytuacje: w pierwszej zeskrobujesz przetrawione resztki śniadania twojego dziecka z pieluchy, potem zapierasz, potem chowasz do kosza z praniem. W drugiej – wyjmujesz biodegradowalny papierek z pieluchy i wrzucasz do sedesu a pieluszkę do prania. Zatem wiesz już, że dają, bo ułatwiają stosowanie pieluch, o ile dziecko robi stałe kupki o mniej więcej stałych porach i nie jest to często.

Firm nie polecę bo nie używam. Stosuję i polecam za to NHN, który likwiduje problem kupek na pieluszce (poczytaj o tym we wpisie Sikaj razem z dzieckiem).

25. Twoim zdaniem – na początek – ile czego kupić, być móc funkcjonować co najmniej 2 dni?

Ustal kilka faktów:

  1. Jaki system pieluszkowy ci odpowiada
  2. Co ile będzie trzeba zmieniać pieluszkę (jak dużo i często dziecko siusia i kupka plus co ile max ty chcesz zmieniać)
  3. Czy w nocy zmieniasz czy nie
  4. Dodaj kilka gotowych pieluszek w razie czego
  5. Pomnóż razy cztery

Wyjdzie ci zapas, który wystarczy na 2 dni pieluchowania plus pranie plus dwa dni oczekiwania, aż pranie wyschnie. Plus kilka pieluch w zapasie. Brzmi ogólnikowo ale, jak już wynika z podpunktów, nie ma na to pytanie jednej odpowiedzi, ponieważ każde dziecko jest inne.

26. Jeżeli pieluchujesz od 1 dnia czy pamiętasz ile wyniosła Cię wyprawka?(mniej więcej)

Nie. Natomiast wiem, że można kupić ekonomiczną, używaną wyprawkę za 400 zł, oraz wypasioną za kilka tysięcy. Wiem też, że „mam x pieluch” nie zawsze oznacza „moje dziecko potrzebuje x pieluch” 🙂 Jest taki rodzaj matki, który nazywa się Pieluchoświrka i ona zawsze ci powie, że dziecku przydałaby się nowa pielucha!

Fajne wyliczenie prezentuje niedziałający już niestety blog Wolnym Być, pod tym linkiem.

27. Jak często trzeba zmieniać wkłady, otulacze, formowanki na większe? To się opłaca w porównaniu z jednorazówkami?

Zacznę od końca – absolutnie się opłaca i link w poprzednim podpunkcie bardzo ładnie to pokazuje.

Tak naprawdę jeśli chodzi o rozmiar, to zmiana może być jedna – warto kupić rozmiar noworodkowy a potem zamienić na One Size, czyli z regulacją do końca okresu pieluchowania. Częstsza może być potrzeba zmiany chłonności, bo dziecko na różnych etapach rozwoju potrzebuje innych wkładów, choć nie zawsze. Nadal jednak jest to bardziej ekonomiczne, zwłaszcza jeśli niepotrzebne już pieluszki odsprzedamy, z czym nie ma żadnego probemu, lub przechowamy dla kolejnego dziecka.

28. Czy naprawdę przez ten worek nic nie czuć?:D (ten na pieluchy?)

Nie wiem. Ja trzymam pieluchy w koszu z dziurkami firmy Curver, nieraz dużo dłużej niż przepisowe dwa dni. I nie, nie czuć.

29. Czy w lecie dzieciom nie jest za gorąco w tym stosie wkładów? 😉

Lato ma swoje prawa. Ciężko wymagać przy 40st upale (takie pamiętam z czasu, gdy Lisek była noworodkiem), że dziecko będzie miało chłodną pupkę. Ale załóż na swoją pupę w taki upał pampers dla dorosłych. Działa na wyobraźnię?

Na upał najlepiej wybierać materiały naturalne – bambus, len, tetrę, wełnę. A najlepiej na golaska.

30. 3 największe zalety dla Ciebie z wielopieluchowania?

Niski koszt, brak szkodliwej chemii, estetyka.

31. 3 największe wady pieluch wielorazowych?

Niejedną matkę wciągają bez reszty, nadal nie wymyślono magicznej pieluchy odpornej na barwnik z „dwójek” i czasem trzeba wybielać, są tak piękne a trzeba na nie założyć ubranko.

32 pytania o pieluchy wielorazowe
Pieluszka na małym Antosiu, fot. Marta Gayczak

32. A może jesteś z Warszawy i możesz zaprosić mnie do siebie, albo wpaść do mnie z zestawem pieluszek i mi pokazać „na żywo” 🙂 Przepraszam, za wpraszanie się ;D

Jestem spod Łodzi i chętnie doradzam, jak dobrać pieluszki. Jeśli obok ciebie nie ma żadnej „wielomamy”, poszukaj spotkań i warsztatów, takich, jak te, w których ostatnio uczestniczyłam:


Możesz też wypożyczyć pieluszki w jednej z bibliotek pieluchowych, które w jedno zebrała na blogu Budująca Mama.

Uf… Długo powstawał ten wpis, bo i lista pytań długa. Ale wiesz co?

Chętnie odpowiem na kolejne, twoje własne. Zostaw je w komentarzu!

Organiczne sraty pierdaty

bawełna organiczna dziecko

bawełna organiczna dziecko

Spodziewasz się dziecka. Wielki brzuch, pełen wód płodowych, pełen dziecka i jego pępowiny, i jego łożyska co mu transportuje wszystko odżywcze, uniemożliwia ci już pracę, uciska na mózg, na hormony i na wszystko. Może masz już hemoroidy, może nagle mleko leje ci się po bluzce. Miewasz poranne zgagi i nie bardzo sobie radzisz z podstawowymi czynnościami jak usiądnięcie na kibelku albo zawiązanie sznurówek.

Pamiętam. Byłam tam.

Ciężarna na mecie (jak to ładnie ją opisała Grzesiak) leży z brzuchem do góry (wypinając do sufitu dziecko, które wypina swoje pośladki, które boleśnie uciskają pępek od środka) i… stuka w telefon. Znajduje z tej okazji przeróżne must have macierzyństwa, np. noszenie w chuście, rozszerzanie diety, kołyska elektroniczna z pięcioma poziomami bujania, szumiś z funkcją wykrywania płaczu, naturalna higiena niemowląt (o której pisałam w artykule Sikaj razem z dzieckiem), pieluchy wielorazowe (o których pisałam w tekście Kupa na dzień matki)… A nade wszystko – ubranka, pieluszki, kocyki – z bawełny organicznej!

Organicznej, czyli jakiej? I czy to faktycznie takie niezbędne dla dziecka?

Przyznaję – przed ciążą uważałam, że absolutnie nie. Że te organiczne sraty pierdaty to dla wysublimowanych matek, które mają za dużo pieniędzy i nie wiedzą na co je wydać. Że dzieciaka ubrać można w cokolwiek, byle ładnie wyglądało. Oj, jakże się myliłam.

Zapewne, ze względu na mózg ciążowy, nie bardzo chce ci się przechodzić przez dłuugie wywody na temat zalet bawełny organicznej, dlatego wypunktuję ci najważniejsze powody, dla których chcesz kupić dziecku wyprawkę z organicznej bawełny i kilka innych powodów, dla których nie warto kupować ubranek z bawełny przemysłowej.

1. Cena

Nie, to nie żart. Macie prawo czuć się zdumieni, bo przecież panuje obiegowa opinia, że ubranka z bawełny organicznej są w kosmos drogie. Oczywiście, organic cotton + design + otoczenie produktu w piękną sesję zdjęciową i lans na Instagramie robią swoje, więc zawsze znajdzie się body organiczne dla noworodka za 253 złote 34 grosze. No ale proszę państwa! Podstawowa sprawa jest taka, że ubrania z bawełny nieekologicznej nie są warte swojej ceny. 

Aby sobie to uzmysłowić, trzeba sięgnąć po jedną z taktyk marketingu – sprzedaje się nie za pomocą produktu, ale otoczki. Jeśli dobrze coś otoczymy, sprzedamy to za duże pieniądze. Przyznaj się, ile razy coś kupiłaś bo dobrze wyglądało na zdjęciach w Internecie? Albo widziałaś to u jakiejś Instagramki w salonie? Coca-Cola smakuje nam najlepiej w Boże Narodzenie, bo taką ma świąteczną otoczkę.

Podobnie jest z ubraniami z bawełny konwencjonalnej – kupujemy, bo jest ładny wystrój sklepu, pięknie pachnie, ma nawet fajny krój. Kupujemy nierzadko tandetę ubraną w złote piórka. Chińszczyznę, wyprodukowaną tanią siłą roboczą (o czym pisałam w artykule Nie tylko my jesteśmy biedni), która rozpada się po jednym sezonie noszenia. Jeśli dodamy do tego szkodliwość bawełny zwykłej i proces jej produkcji, to łatwo dojść do wniosku, że zupełnie się to nie kalkuluje. Trzeba tylko myśleć.

Tymczasem ubranka z bawełny ekologicznej nie muszą być drogie! Przecież młode mamy są mistrzyniami kombinowania, przecen, okazji. Dlaczego zatem zniechęca je cena w pierwszym sklepie, który nam pokazuje Google? Wyprawkę można zacząć kompletować już w ciąży, polować na przeceny, szukać tańszych producentów. Body niemowlęce z bawełny organicznej można kupić w podobnej cenie co body dziecięce w Pepco. 

2. Toksyczność upraw i produkcji

Przy uprawach bawełny konwencjonalnej stosuje się pestycydy i środki owadobójcze. To wszystko kumuluje bawełna. Trzeba zatem ją porządnie wyczyścić (oczywiście środkami chemicznymi), zabiezpieczyć na transport, zafarbować. Nie będę się nad tym rozwodzić. O trującym działaniu konwencjonalnej odzieży alarmował już pięć lat temu Greenpeace w akcji „Detox my fashion„:

Wyniki pierwszych badań ujawniono w 2011 roku. (…) Raport ujawniony przez Greenpeace informował, że w 2/3 ze 141 próbek wykryto etoksylowane nonylofenole (NPE) – szkodliwe związki chemiczne, oddziałujące negatywnie na układ hormonalny człowieka. Długofalowa ekspozycja na te substancje może prowadzić do zaburzeń endokrynologicznych, a nawet wywoływać zmiany w rozwoju płciowym. W odzieży wykryto też rakotwórcze barwniki. Naturalne tkaniny nie są wiele warte, skoro dodawane są do nich szkodliwe barwniki, środki ułatwiające prasowanie i rozprostowywanie odzieży, a także pestycydy konserwujące odzież na czas, kiedy leży ona w wilgotnych i nieogrzewanych magazynach. (…) Rok temu badaniom poddano ubranka dla dzieci. Wyniki potwierdziły problem zdiagnozowany wcześniej w testach odzieży dla dorosłych. W dziecięcych ubraniach znaleziono m.in. NPE, uczulający i rakotwórczy formaldehyd i środki konserwujące, np. grzybobójczy umaran diametylu, który zapobiega rozwojowi pleśni w trakcie długiego transportu. Wszelkie toksyny na młody organizm działają mocniej i mogą prowadzić do osłabienia rozwoju dziecka.

(womanmagazine.pl)

Dodatkowo, wspierając produkcję bawełny przemysłowej, przykładamy rękę do pracy z środkami chemicznymi na etapie zbioru, przygotowania tkaniny i szycia.

Tymczasem bawełna organiczna musi spełniać wyśrubowane normy:

Bawełna organiczna pochodzi z kontrolowanych plantacji, na których nie są stosowane pestycydy. Plantacje organiczne stawiają na metody przyjazne środowisku. Aby plantacja stała się organiczna, musi przejść trzyletnią „kwarantannę” – co najmniej przez tyle lat gleba nie może przyjmować substancji chemicznych, aby na niej mogła rosnąć bawełna organiczna. Po tym czasie rozpoczyna się plantacja przyjazna naturze i może ubiegać się o odpowiedni certyfikat. W hodowli bawełny wykorzystuje się substancje podlegające biodegradacji, jak kwas cytrynowy, czosnek, lucerna, obornik oraz pożyteczne owady. Bawełna jest zbierana rotacyjnie, zgodnie z jej naturalnym cyklem rozwoju. Uprawa organiczna zabiera więcej czasu, jest wspierana nowymi badaniami nad zachowaniem jej „naturalnej czystości” i w efekcie jest bardziej kosztowna. Bawełna organiczna jest zbierana ręcznie. Jest niedopuszczalne, aby bawełna organiczna była farbowana konwencjonalnymi barwnikami, które s ą szkodliwe dla skóry, gdyż w efekcie cały proces hodowli bawełny w jej naturalnych warunkach będzie zaprzepaszczony. Bawełna organiczna jest farbowana naturalnymi barwnikami, dzięki czemu jej włókna są silniejsze, a ich struktura jest wygładzona. Nasza skóra odczuwa je jako miękkie i delikatne.

(kolorysci.org.pl, Stanisław Pruś, Bogumił Gajdzicki, Stowarzyszenie Polskich Chemików Kolorystów,„Zrównoważone” działania w uprawie i chemicznej obróbce bawełny)

3. Sprawiedliwy handel

Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany. Czy wiesz, jakie warunki panują na plantacjach bawełny?

Sprawiedliwy handel to coś, co powinniśmy wspierać każdym zakupem. Gdyby każda rzecz, którą kupujemy, miała na etykiecie opisaną dokładną drogę, którą pokonała aby trafić w nasze ręce, zupełnie inaczej byśmy podchodzili do zakupów, także odzieżowych.

Bawełna organiczna to nie tylko brak toksyn, ale uprawy pod kontrolą i nadzorem, których pracownicy nie mają kontaktu z pestycydami, ich prawa są szanowane a praca godziwie wynagradzana.

4. Różnica w jakości

Przyszły do nas w tym tygodniu bodziaki z Nanaf Organic –  mają bardzo wysoką jakość wykonania, są starannie uszyte. Poza tym, a może przede wszystkim, bawełna organiczna to zupełnie inna jakość tkaniny – jest miękka, śliska w dotyku, inaczej przepuszcza powietrze. Jej naturalne kolory to piękne pastele, nie trzeba jej farbować by ładnie wyglądała.

Bawełna organiczna wolniej się zużywa, nie wyciąga się tak mocno jak tradycyjna.

Jak i gdzie kupować?

Jeden ze sklepów podlinkowałam wam powyżej. Wszystko zależy, czy chcecie modnego designu, ciekawych, ekologicznych nadruków na tkaninie, w jakim wieku macie dziecko. Znam i polecam Coodo, i… i nic więcej wam nie polecę, bo do tej pory nigdzie indziej nie kupowałam. Gdzie polecacie? Jacy są wasi ulubieni producenci? A może szyjecie sami?

Organiczne ciuszki dla dzieci poznacie po tych oznaczeniach:


bawełna organiczna dzieci

bawełna organiczna dzieci

bawełna organiczna dzieci

bawełna organiczna dzieci


Uwaga! Pierwsze z nich oznacza, że bawełny organicznej jest w tkaninie con. 5%, a więc nie jest to w pełni organic cotton.

 

 

Ten wpis powstał w ramach Stycznia – miesiąca sprawiedliwego handlu, który współtworzymy na grupie Żyjemy Eko. Jeśli chcesz do niej dołączyć, śmiało klikaj w baner poniżej:

żyjemy eko
kliknij w baner, aby dołączyć do grupy

Jak zmyć z dziecka rozpaćkane jajo

mydełko kastylijskie

mydełko kastylijskie

To było tak – przy okazji wertowania Internetu w poszukiwaniu kolejnych wspaniałych i mniej wspaniałych metod walki z łuszczycą, wpadłam na Anuśkowe Cudeńka. Ania, obecnie pełnoetatowa mama, robi w domu cudne mydełka i mazidełka dla problematycznych skórek.

##mydełko #naturalnemydlo #natural #platkiowsiane #chaber #handmade #health #care #naturalne #soap

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Anna Wo (@annawtc)

Pogadałyśmy i fruu – poleciała do nas paczka z próbkami 🙂 Testujemy baaardzo powoli, tak, aby być pewnym, że to akurat dany specyfik ma taki a nie inny wpływ na skórę. Na pierwszy rzut poszło mydełko kastylijskie.

No bo Lisek odkąd ma rozszerzoną dietę (metodą BLW, a jakże), a do tego raczkuje, wymaga codziennego szorowania od stóp do głów. Skończyły się błogie czasy, w których jak jeden dzień się nie wykąpało niemowlęcia to co najwyżej zalatywało lekko mlekiem mamy. Teraz nieumycie Liska oznaczałoby pójście spać z małym brudaskiem, który we włosach ma resztki jajka, za uszami jaglankę ze śniadania a między palcami paproszki z podłogi, no bo przecież odkrywa świat a do tego kocha jeść (myślę, że to będzie jej największe hobby, przynajmniej do czasu aż nauczy się czytać). Co zrobić z takim brudasem? Ano, umyć. Niestety jajko okazuje się na tyle uparte (w to miejsce możesz też wstawić jaglankę, wątróbkę, kiszoną kapustę, buraczki i inne specjały), że najzwyczajniej w świecie NIE CHCE ZEJŚĆ. Wodą. Olejem kokosowym jakby lepiej, ale to dalej nie to…

Przyszedł zatem czas aby do akcji wkroczyło mydło. Nie byle jakie, bo kastylijskie, od Anuśkowych Cudeniek właśnie.

Czym jest mydełko kastylijskie?

W większości składa się ono z oliwy z oliwek i w tym tkwi jego główny sekret. Nie pieni się, bo nie dodaje się do niego zbędnych substancji spieniających. Jak czytamy na blogu herbiness (który, zdaje się, powtarza za angielską Wikipedią):

Mydło kastylijskie przez stulecia powstawało z oliwy (czasem z łoju), ługu wykonanego z solanki i popiołu, gotowane na ogniu, na koniec oddzielane od nadmiaru ługu. Nikt wtedy nie zwracał uwagi na liczbę zmydlania, a pojęcie „metoda na zimno” nie istniało. Mydło kastylijskie obecnie oznacza mydło z przewagą oliwy (oleju z oliwek).

To idealny wybór dla skóry problemowej czyli delikatnej, suchej, z atopowym zapaleniem skóry, łuszczycą, egzemą. Także dla skóry niemowlęcia (noworodka spokojnie można kąpać w samej wodzie, chyba że wybitnie czymś nam się przybrudzi).

Jak mydełko kastylijskie sprawdza się w kąpieli dziecka?

No co was będę oszukiwać – świetnie! Kostka 2x2cm wystarczyła nam na miesiąc kąpieli, także jest ono bardzo wydajne. Jak kąpiemy? Biorę mydełko w dłoń i czyszczę nim bezpośrednio skórę – w ten sposób zużywa się je najekonomiczniej. Bardzo ładnie domywa ślady po jedzeniu, codzienny brudek będący skutkiem intensywnego poznawania świata. Domył barwnik z buraczków na rączkach, żółtko jajka z włosów, zaschnięty sok z pomarańczy na policzku. Nie zostawia osadu na wanience ani na dziecku. Jest naturalne, nie szczypie w oczy.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie?

mydełko kastylijskie
Nasze mydełko od Anuśkowych Cudeniek
  1. Na kształt. Choć ważka jest piękna, ciężko się nią myje niemowlę. Dużo bardziej polecam mydełko w formie płaskiego krążka. Kostka też jest nieporęczna – zanim zmydli się ranty, mija trochę czasu.
  2. Na skład. Im krótszy, tym lepszy. Zwracam uwagę szczególnie na mydełka z płatkami owsianymi i innymi substancjami, które wydają się atrakcyjne – płatki owsiane bywają skażone glutenem, a ten dla osób z nietolerancją jest bardzo szkodliwy. Wiadomo, że mydła nie jemy, ale wiadomo też, że niemowlęta biorą do buzi wiele nieoczywistych rzeczy, a własne rączki szczególnie. Najprostszy skład mydełka kastylijskiego to oliwa z oliwek, NaOH i woda destylowana.
  3. Na pochodzenie. Tworzenie mydełek wymaga specjalnych warunków i składników. Wiadomo, że robione w zaciszu domowym mają swój urok i nie zastąpi go nawet najlepsze laboratorium, jednak dla osób z alergiami najlepsze będzie mydełko z olejów posiadających BIO certyfikaty.

Anuśkowe Cudeńka mają teraz przerwę na macierzyński, ale myślę, że jak ładnie poprosicie, to jakieś ładne mydełko się dla was znajdzie 🙂 Ja z czystym sercem – polecam!

Sikaj razem z dzieckiem! – nieoczywisty sposób na bliskość

naturalna higiena niemowląt praktyka

naturalna higiena niemowląt praktyka

 

Jak wybrnąć z sytuacji, w której nie można znaleźć odpowiedniego zdjęcia ilustrującego wpis o sikaniu? Nie wiem jak wy, ale Mama Liska zawsze coś wymyśli, zatem znalazła zdjęcie białej herbaty, która, ze względu na swój żółtawy odcień, jednoznacznie kojarzy się z moczem. Pomijając fakt, że mocz dobrze nawodnionej osoby powinien być raczej bezbarwny (o czym, ponieważ nie uznaję słowa „tabu”, wkrótce napiszę), teraz wam herbatka biała jednoznacznie kojarzy się z moczem, a ja temat grafiki mam z głowy. Kolejny świetny patent.

Oczywiście jeśli już trochę czytasz Liseko.pl to wiesz, że wstęp sobie spokojnie mogłeś pominąć i zająć się konkretami, co czynię w tym już akapicie. Nasz liskowy blog odnalazła bowiem inicjatywa BLISKOPAD. Koniecznie zerknijcie w ich profil na Facebooku:

Akcja już jest na ostatniej prostej, bo nasz wpis przypadł akurat na końcówkę listopada, jednak na ich fp znajdziecie wpisy innych blogerów, po jednym na każdy dzień miesiąca, traktujące o sposobach różnych rodziców na to, aby być bliżej dziecka. No bo jak można? Ano nosić w chuście, karmić piersią, nie dać się wypłakiwać, spełniać potrzeby, stosować rozszerzanie diety metodą BLW… Dużo jest tego i wiele z tych rzeczy ja i Mąż wprowadzamy sobie w naszym życiu wesołym, wychowując Liska. Ale czy ktoś jeszcze ma ochotę o tym czytać?… To nudne, oklepane tematy, dosyć zużyte i cóż – znane, może nie w każdym domu spotykane, ale znane.

Niee, Mama Liska postanowiła was zaskoczyć tematem, który rzadko się przewija wśród rodziców, nawet tych, co stosują rodzicielstwo bliskości. Mówi wam coś pojęcie Naturalna Higiena Niemowląt? Jeśli nie, a nawet jeśli tak, posłuchajcie…

Naturalna Higiena Niemowląt – co to jest?

Każdy, kto używa pieluch wielorazowych (a my takich używamy, o czym przeczytać możesz np. we wpisie Kupa na Dzień Matki) zaczyna w pewnym momencie (zazwyczaj już na początku) zauważać, że zupełnie inaczej to działa niż pampersy. No dobra, ma szansę działać podobnie jeśli dziecku wisi dynda i powiewa czy ma sucho, czy mokro, ewentualnie jeśli rodzic już na początku zastosuje zestaw, który będzie sprawiał skutecznie, że dziecko nie poczuje że ma mokro, wytrzyma te 2-3 godziny i podda się zmienianiu. Są tacy rodzice, co praktykują to ze skutecznością. Ale jak to praktykować przy noworodku, który co chwilę kupka?

My pieluchowaliśmy systemem tetra+otulacz (szczegóły we wpisie, który już podlinkowałam) i, jak się okazało, Liskowi wcale nie było wszystko jedno czy ma sucho, czy mokro. Mało tego – Lisek zaczęła ewidentnie czekać, aż zdejmie się jej pieluchę, aby zrobić siusiu, czy nawet kupę. Siusiała przy przebieraniu, przed kąpielą, po kąpieli, kiedy tylko zdjęło się jej tetrę z pupy. Dodatkowo zaczęłam zauważać pewną regularność w robieniu kupki rano, od razu po przebudzeniu się lub paręnaście minut potem.

Naturalnej Higienie Niemowląt słyszałam już wcześniej, bo jestem jedną z tych dziwnych kobiet, które nie mówią sobie „instynkt mi powie co mam robić” i zbierają wiedzę o dziecku i rodzicielstwie już w ciąży (podejrzewam że to uratowało moje karmienie piersią i uchroniło od ogromnego baby blues, bo ze spadku formy psychicznej w pierwszych dniach szybko się z pomocą Męża wydostałam). Trafiłam do grupy Pieluchy wielorazowe oraz NHN, poczytałam, ale nie wierzyłam. No bo jak to? Noworodek ma dawać mi znać, kiedy odczuwa potrzebę zrobienia siku i kupy?

Oddajmy głos polskiej „rzeczniczce” NHN, Kindze Cherek:

Inna nazwa tego sposobu opieki nad dzieckiem to „wychowanie bezpieluchowe”. Jest to sposób opieki nad niemowlęciem i małym dzieckiem polegający na traktowaniu z szacunkiem wszystkich potrzeb życiowych niemowlęcia. Głód, ból, zimno, czy potrzeba bliskości opiekuna to nie jedyne odczucia komunikowane przez maluszka. Od pierwszego dnia życia dziecko sygnalizuje również potrzebę wypróżnienia i oddania moczu.

Rodzice stosujący Naturalną Higienę Niemowląt nawiązują z dzieckiem bliskie porozumienie, obserwują zarówno świadomy jak i nieświadomy język jego ciała i w pewnych odstępach czasu łagodnie proponują maluchowi skorzystanie z malutkiego nocniczka. Wychowanie bezpieluchowe można z powodzeniem stosować już od pierwszego dnia życia maluszka.

No więc radosna, choć na obolałych nogach (jak to kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży) lecę do mojej mamy oznajmić, że będę obserwować moje rozwijające się jeszcze w macicy dziecko i będę od pierwszych dni życia sadzać na nocnik. A moja mama, jak łatwo się domyśleć:

Ha ha ha, akurat będziesz mieć czas

Gadanie gadaniem, a życie życiem. Kiedy zobaczyłam, jak Lisek ochoczo sika po zdjęciu pieluchy i że łatwo mi wychwycić moment, w którym robi swoje „e-e”, zaczęłam poczytywać książkę Kingi Cherek „Pożegnanie z pieluszkami„. Wnioski z lektury tylko potwierdzały moje obserwacje i utwierdziły w tym, że wysadzając moje dziecko nad nocnik/umywalkę, robię dobrze.

Zalety stosowania Naturalnej Higieny Niemowląt

Zawuważyłam, że:

  • dziecko chętniej sygnalizuje że chce się załatwić (zaraz opiszę co to znaczy „sygnalizuje”)
  • dziecko stało się spokojniejsze, bo nie towarzyszy mu frustracja związana z pełnym pęcherzem
  • zmniejszyły się kolki niemowlęce, bo dziecko w pozycji „kolanka do góry”, bez pieluchy, bez rozpraszaczy, jest w stanie szybciej zrobić kupkę i nauczyć się prawidłowo rozluźniać w celu jej zrobienia 🙂
  • zmniejszyło mi się zużycie pieluch, bo przecież dziecko rzadziej załatwiało się w pieluszkę (w przypadku pieluch wielorazowych w znacznym stopniu odeszło spieranie kupek prysznicem z tetry)
  • mam poczucie, że jestem lepszą mamą, lepiej rozumiem swoje dziecko, jego potrzeby, zauważam skąd bierze się jego rozdrażnienie

Ciekawie swoje spostrzeżenia notuje blog powrótdojaskini:

NHN nie ma nic wspólnego z tradycyjnym treningiem nocnikowym, podczas którego pewnego dnia to rodzice podejmują decyzję: „od dziś sikasz Cię na nocnik”. Dziecka nie przetrzymuje się również w celu wypróżnienia się (kilka razy zostało mi to zasugerowane). Jeśli się błędnie zinterpretowało wysyłane sygnały, zakłada się pieluchę (lub nie) i life goes on – nie od razu Rzym zbudowano. W NHN nie chodzi również o jak najszybsze odpieluchowanie dziecka, przynajmniej mnie nie chodziło 🙂 To żaden wyścig ani chęć pochwalenia się znajomym, że moje dziecko JUŻ nie sika w pieluchy. Głównie, jak już wspomniałam, chodzi o czystość pupy dziecięcia 🙂 niewątpliwym jednak plusem było to, że z czasem Joszka zaczęła kojarzyć fakt, że siku nie robi się do pieluchy, a do wc i gdy miała niewiele ponad rok, prostym słowem „pupa” komunikowała chęć wypróżnienia się. Inna sprawa to taka, że wówczas nie potrafiła jeszcze wytrzymać i dłużej zaczekać  na pójście do łazienki – zdążyłam z jej wysadzeniem albo nie 🙂 Dla mnie jednak ważne było to, że komunikowała wyraźnie, to co się zaraz miało wydarzyć i to, że miała tego pełną już wówczas  świadomość.

Moje pierwsze przemyślenia dotyczące NHN zapisałam na grupie facebookowej, brzmiały one tak:

Naturalna Higiena Niemowląt – wady i zalety

(dla tych którzy nie śledzą nas regularnie: mała ma już 10 tygodni, 5,5 kg i jest na wielo od 5. dnia życia)

1. Dziecko spokojniejsze. Nie trzeba przeczekiwac nerwów przy piersi, płaczu i uporczywego machania rękoma przy karmieniu. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o siku lub kupę. I nagle okazało się, ze mamy najspokojniejsze dziecko w okolicy – wystarczyło zacząć zaspokajać wszystkie potrzeby małej bez pomijania potrzeby wyproznienia się poza pieluszka.

2. Nie mamy jeszcze wyniku posiewu kału ale ma to mniejsze znaczrnie bo dzięki NHN pupa nie ma odparzen-wysadzam na umywalkę i od razu myje więc pomimo zielonych okropnych kup pupka nie szczypie. Delicol podzialal ale ewidentnie coś jest na rzeczy bo gdy się skończył kupy momentalnie wróciły do pierwotnego stanu…

(O naturalnych sposobach na odparzenia poczytasz we wpisie Tyłek pawiana i co z nim zrobić)

3. Mała tak się wyrobila, ze teraz sygnalizuje prawie za każdym razem, nawet w nocy na spiocha wierci się póki nie zrobi siusiu. Czeka ewidentnie na zdjęcie pieluchy i to czeka coraz dłużej – nikt jej do tego nie zmuszał, nikt jej tego jakoś mocno nie narzuca. Sama wybiera odczekać az będzie mieć goły tyleczek.

4. Dziecko niestety nie rozumie, że czasem nie ma jak go wysadzić. I tak np wczoraj w kaplicy wiejskiej na mszy (na szczęście staliśmy na zewnatrz) dostała takiego siuskowego nerwu, ze mogłam albo ja wziąć na przeczekanie aż zrobi w pieluche i ściągnąć na siebie spojrzenia mówiące „co to za matka ze nie potrafi uspokoić dziecka, niechże mu chociaż da smoczek albo co”, lub mogłam pójść z nią za kaplicę, zdjąć welniak, dac się wysiusiac i ubrać w pieluche kładąc na gołym mchu. Zgadnijcie co zrobiłam 🙂 W tym samym czasie nasz dzialkowy sąsiad zaprowadził za kaplicę na siusiu swojego 5latka; )Na szczęście nie skomentował naszych ceregieli

5. Mała coraz rzadziej umie spokojnie nasiusuac do pieluszki. Niby to fajnie ale kiedy wysadze ja w ostatniej chwili to siusia płacząc z nerwów ze tak długo musiała czekać (oczywiście to ja tak sobie tłumaczę). a kiedy wysadze i okazuje się że jest za późno – totalna histeria. takie oczekiwanie na wysadzenie oczywiście nie trwa długo, Max. 45 sekund, ale zaraz przypominają mi się te argumenty o tym, ze taki „trening czystości” w tak młodym wieku jest dla dziecka szkodliwy. Niby wiem że to nie trening, w końcu moje dziecko samo wybrało NHN i jakos mnie do niego zmusiło, ale wątpliwości pozostają….. No i boję się chrzcin a wcześniej zakupów sukieniek na chrzciny (to bexzie nasza pierwsza wyprawa na zakupy) i wyjazdu wakacyjnego… Czyli tam gdzie nie ma jak sprawnie wysadzić. Może kolejny skok rozwojowy coś odmieni?

A to moje rady dotyczące wysadzania:

ja z cora siadamy przed dużym lustrem, sadzam ja na wkladce z nocnika ikea,bierzemy zabawki i tak siedzimy. ale to Nowa metoda, bo im więcej nowych rzeczy ja interesuje (ciamkanie zabawek, chodzący po domu pies, obracanie się, grający mis) tym rzadziej sygnalizuje.ma 4 m-ce. do tej pory robila się Bardzo marudna przy jakiejś czynności. np zanim uznałam że po prostu nudzi ja zabawka albo ze jest glodna to wysadzalam. wyżej w kom też o tym było. z czasem dziecko docenia możliwość siusiania bez moczenia się a ty nabierasz wprawy i większej intuicji 😉

W praktyce u nas wyglądało to tak:

naturalna higiena niemowląt w praktyce

 

Natomiast gdy Lisek była mniejsza, brałam ją na ręce, opierałam jej głowę i plecy o siebie, kolanka podwijałam do góry i… wisiałyśmy sobie nad umywalką ok. 3 minuty. Jak było siusiu to było, jak nie – to nie.

No dobrze, a jak rozpoznać że dziecko chce siusiu lub kupkę?

Naturalna Higiena Niemowląt w praktyce

Dziecko sygnalizuje na różne sposoby:

  • płacz, na pozór nieuzasadniona nerwowość (czyli: dziecko niby wszystko ma zapewnione, a nadal narzeka) – to zwłaszcza u noworodków
  • puszczanie piersi przy jedzeniu (po wykluczeniu np. zbyt szybkiego wypływu mleka)
  • trudność z zaśnięciem
  • charakterystyczne, nieobecne spojrzenie (to zazwyczaj w trakcie)
  • stękanie i sapanie
  • nagła „zawiecha”, gdy dziecko przestaje robić to, co robiło
  • napięty brzuszek, podkurczanie kolanek, zaciskanie rączek, czerwienienie buzi w napięciu
  • ciekawostka! sygnałem może też być charakterystyczne uczucie ciepła na nogach, gdy dziecko mamy na kolanach; to tak, jakby dziecko zrobiło siusiu na nas, a wcale nie zrobiło – wtedy trzeba wysadzić na nocnik! brzmi jak sztuczki magiczne i gusła, ale przetestowałyśmy z Liskiem i to się sprawdza
  • a najskuteczniejszym wyznacznikiem jest, uwaga!, intuicja rodzica, która z czasem bardzo się wyrabia. Jeśli czujesz, że dziecko chce siusiu lub kupkę, po prostu je wysadź i nie zniechęcaj się, jeśli tym razem nie trafisz (albo jeśli dziecko nie trafi i obsiusia ci spodnie).

Oprócz tego, dziecko prawdopodobnie będzie chciało siusiu w takich sytuacjach, w których większy człowiek też chce: po przebudzeniu, po spacerze, po zabawie, a także gdy już dłuższy czas nie robił (to u większych dzieci).

Jak to zorganizować?

  1. Wybrać pieluszki, z których szybko można rozebrać dziecko i ubranko, które nie jest skomplikowane i szybko można je rozpiąć (np. body i getry).
  2. Kiedy czujemy i przypuszczamy, że dziecko chce siusiu, zdejmujemy pieluszkę i albo wysadzamy nad umywalką (patrząc w lusterko obserwujemy, czy i co leci), albo bierzemy miseczkę/nakładkę na nocnik jak np. z Ikea, montujemy między naszymi kolanami i, lekkie dziecko – nasadzamy nad nocnikiem, cięższe – sadzamy na nocniku trzymając pod kolankami.
  3. Podczas wysadzania wydajemy z siebie dźwięki, które chcemy, aby dziecko kojarzyło z potrzebą fizjologiczną (u nas „psi-psi” i „e-e”) – budujesz w ten sposób podstawy komunikacji z dzieckiem, które potem zaplusują, gdy dziecko będzie umiało powiedzieć ci, że ma potrzebę, a teraz mają kojarzyć się dziecku następująco: si-si+nocnik=siusiu, e-e+nocnik=kupa.
  4. Myjemy pupkę i czynność powtarzamy przy kolejnych sygnałach. Nie nagradzamy, bo w NHN nie chodzi o „trening czystości”, ale o spełnianie naturalnych potrzeb fizjologicznych. „Nagrodą” jest uczucie, że potrzeba minęła i w pieluszce jest nadal komfortowo i sucho, a rodzic odpowiedział na sygnały.

Są dzieci, które mniej sygnalizują lub początkowo prawie wcale. Można wtedy dziecko ułożyć na golaska w ciepłym pomieszczeniu na czymś, co nie przepuści wilgoci i obserwować. Jakie gesty wykonuje przed siusianiem? Czy jest niespokojne? Co robi?

Każde dziecko jest inne i nie ma jednej metody. Każdy miesiąc życia przynosi nowe doświadczenia i czasem będzie się wydawało, że dziecko „zapomniało”, o co chodzi w sygnalizowaniu potrzeb (zęby, nowe umiejętności, nowe doświadczenia). Tego jednak tak łatwo się nie zapomina i po Lisku widzę, że gdy taki trudniejszy okres mija, znów przyjaźnimy się z nocnikiem.

Jeszcze kilka podpunktów na pożegnanie:

  • NHN to nie jest trening czystości
  • NHN to nie są wyścigi ile uda się „wyłapać” do nocnika i ile pieluch zaoszczędzić
  • NHN ma budować bliskość z dzieckiem a nie być powodem nerwów
  • NHN NIE JEST DLA KAŻDEGO.

Na koniec chciałam podziękować akcji BLISKOPAD za możliwość bycia jej częścią i zachęcić was – szukajcie sposobów na bycie blisko z dzieciakami, nawet jeśli będą równie nietypowe, jak nasze.

Love <3

 

Kupa na Dzień Matki, czyli pieluchowanie wielorazowe noworodka

pieluchowanie wielorazowe noworodka

pieluchowanie wielorazowe noworodka

Emocje sięgają zenitu – dziś po wizycie poloznej ostatecznie ruszamy z wielo; )

 

To było tak: w ciąży poszłam na zwolnienie, dosyć wcześnie, bo po trzech chyba miesiącach. Co robi kobieta na zwolnieniu? Najpierw zaczyna ogarniać dom, bo ma siłę. Czyta książki, bo ma wyż intelektualny. Ćwiczy w domu na macie, bo rozpiera ją energia. Gotuje, bo ma natchnienie i musi jakoś

Potem zaczynają ją boleć plecy. I nogi. Dostaje się mózgu ciążowego, bo tak to chyba trzeba nazwać i żadna książka nie wchodzi. Niby się czyta, a nic nie dociera. Ćwiczenia coś nie idą, w końcu zamienia się je na paczkę lodów. A gotowanie na jedzenie codziennie pierogów i paluszków rybnych z frytkami i majonezem (przesadzam, ale gotowanie zupełnie mi nie szło). Seriale pochłania się całymi sezonami…

W końcu dociera do ciężarnej, że nie wie nic o dzieciach. Więc zaczyna drążyć. Drąży, drąży… Przegląda dziecisawazne.pl, mamotoja, mataja, hafija…. Trafia nagle na Grupy na Facebooku. I przepada.

Ze stu miliardów grup fb na jakie trafiłam, wyłuskałam sobie ulubione. A pośród nich – Pieluchy Wielorazowe oraz NHN. I zaczęłam czytać. I czytać, i czytać, i czytać….

Nic nie rozumiałam. Bo, co ostatnio ładnie opisała Aga z bloga Pieluchowanie Wielorazowe, dziewczyny od pieluszek mówią swoim językiem: booster, formowanka, AIO, SIO…. Chińszczyzno-angielszczyzna. W końcu poszłam po rozum do głowy i zadałam pytanie, które szło mniej więcej tak:

Rodzę w maju. Ile czego potrzebuję na noworodka?

I wiecie co? Dostałam jedną piękną odpowiedź, spisałam ją sobie na kartkę i zaczęłam przeglądać internet w poszukiwaniu tego, co na tej kartce miałam. Oczywiście nadal nie wiedząc, co jest czym i jak wygląda.

Tak trafiłam na Bazarek pieluszkowy. A tam – hulaj dusza, piekła nie ma. Wbrew logice i wyliczeniom, ile kosztuje pieluchowanie wielorazowe, przecierałam oczy ze zdumienia: dwa złote za wkład, dziesięć złotych za pieluszkę, pięćset za kompletny zestaw na cały okres pieluchowania… Szybciutko pozamawiałam sobie to, co potrzebne według mojej listy, a potem dokupiłam to, co kosztowało bezcen i zadowolona czekałam na nawał przesyłek.

Błąd. Częściowo. Wszystko bowiem dotarło a wraz ze wszystkim świadomość, że przecież noworodek to noworodek, waży 3,5 kg i raczej ogromne pieluchy wielkości spadochronu będą na niego za duże. Ale też niebłąd, bo w końcu dowiedziałam się, co to, u licha jest formowanka, jak to się dzieje, że snappi, czyli kawałek gumy z zębami, tak ładnie trzyma pieluszkę na tyłku (u mnie wtedy na misiu) i czemu niektóre wkłady kosztują pięć, a niektóre dwadzieścia złotych.

No dobra, urodziła się Lisek.

pieluchowanie wielorazowe noworodka
Lisek w pierwszej dobie życia

Pięć dni była na pampach (czytaj: Tyłek pawiana i co z nim zrobić oraz Posmaruj pupę dziecka chlorem. A potem Sudocremem), potem zaczął się wielki okres „wielo”. Zmieniłam się w stałą bywalczynię forum, zasypując je moimi pytaniami i wątpliwościami, tworząc z niezastąpionego smartfona mini-relację z tego okresu (jak ktoś już miał noworodka przy piersi to wie, że karmienie zajmuje duuuuużo czasu i jak się ma podczas niego telefon w ręku, to można duuuuużo na nim zadziałać).

Emocje sięgają zenitu – dziś po wizycie poloznej ostatecznie ruszamy z wielo; ) ostatnie szlify:
1. rozumiem ze bez wkładek sucha pupa na tetrze będzie płacz po każdym siku?
2. między brzuszek a pieluche muszą wejść 2 palce?
3. zrobiły nam się czerwone kropki wzdłuż pachwinek. wina pampersow? myjemy wacikiem bawelnianym zamoczonym w wodzie na to maka ziemniaczana. zapytam poloznej ale jest niewyprobowana, nie wiem co.myśli o wielo i czy ma naturalne podejście czy od razu każe nam kłaść kilo sudokremu….
trzymajcie kciuki! ♡

Potem było tylko ciekawiej:

Zepsuła nam się pralka. Dobrze ze teraz bo wynioslysmy się z mala z dusznego blokowiska na działkę do moich rodziców.  (…)

Mała ciągle ma odparzenie i to coraz gorsze. Odkąd miała te 5 dni w pampersach (a więc od dnia narodzin) nie było ani dnia ze zdrowa pupa. Mała w sobotę skończy miesiąc. Dobrze ze jesteśmy u rodziców bo ma być ciepło i można powietrzyć pupę na slonku na Starym kocu w samej tetrze. Źle ze jesteśmy u rodziców bo muszę się nasluchac jakie te otulacze duszne durne i” na pewno ma odparzenie od tych twoich pieluch”. mimo to mama dzielnie pomaga w praniu i wieszaniu. Nie obywa się bez wpadek bo oczywiście wszystko chce gotować w 90st, wirowac w 1200 obrotach i postawic mnie o 23 (jak mała laskawie śpi) przy desce do prasowania. Najchętniej poddalaby tej kuracji ten „okropny gruby majtek” czyli nasze kochane wełniane puppi bo przecież w tak grubym otulaczu na pewno będą odparzEnia, no nie ma zmiłuj.jak oberwal kupa chciała go wyparzyc we wrzątku i suszyć na słońcu.

pieluchowanie wielorazowe noworodka - otulacz Puppi Newborn
pieluchowanie wielorazowe noworodka – otulacz Puppi Newborn

Trzymając się tematy wełny, plan jest taki żeby pójść w wełnę. Wdrożyć będzie go niełatwo bo mam w domu wielki stos mikrofibry na większą pupę bo miała być na przyszlosc do kieszonek. A mnie teraz najmocniej przekonują wełniane otulacze. Odmieni mi się? Póki co u nas formowanki zdaja egzamin ale też nie zdają – w nocy mam komfort ze jak za długo pospimy to nie przecieknie. Ale przez ten komfort nieraz rano pupa jest czerwona sto razy mocniej niż przed spaniem. ….. co wkladacie dzieciom do welniaka w wieku w którym nie wystarcza tetra? i jak używacie wkładki sucha pupa ?mam wrażenie że moje ścinki z polaru i tak sa mokre….

I jak zwykle nie obyło się bez dobrych rad:

dla kompletujacych wyprawkę noworodkowa – u nas na dobę idzie 20-30 sztuk tetry. moja cora potrafi sikac 3 razy w ciągu dziesięciu minut, w mokrym jest niespokojna , nie zasnie, nie będzie jechać grzecznie w wózku. potrafi też 2 minuty po zmianie z mokrej pieluchy na suchą zrobić kupę. kupę robi na 3 razy, już się nauczyłam,ale dziś np. po tych 3 razach zmieniłam pieluszke i po 10 minutach znów kupka. w dodatku wiele dzieci,w tym moja mała, robi kleksy przy prykaniu (problemy z brzuszkiem). zatem u nas zalozenie ze noworodek ma 10-12 zmian na dobe zupelnie sie nie sprawdza. pytanie do doświadczonych – to normalne tyle razy sikac? 😉

pieluchowanie wielorazowe noworodka - tetra spięta klamerką snappi
pieluchowanie wielorazowe noworodka – tetra spięta klamerką snappi
pieluchowanie wielorazowe noworodka - otulacz Imse Vimse
pieluchowanie wielorazowe noworodka – otulacz Imse Vimse

To tak w dużym skrócie… Np. zupełnie pominęłam to, że z okazji Dnia Matki moje dziecko wystrzeliło na mnie z przewijaka własną kupą. Nie ma to zbyt wiele wspólnego z tematem, ale coś musiało przykuć waszą uwagę ^^ Wracając do pieluch – naprzeżywałam się, nie ma co. Nie będę wam truć o tym, jak nie kompletować wyprawki noworodkowej, zatem pokrótce opiszę, jak wyprawkę dla mojego noworodka skompletowałabym teraz.

Lisek w pierwszej dobie życia
Lisek w pierwszej dobie życia
pieluchowanie wielorazowe noworodka - "lądowisko" tetry złożonej w samolot
pieluchowanie wielorazowe noworodka – „lądowisko” tetry złożonej w samolot
pieluchowanie wielorazowe noworodka - AIO Tots Bots
pieluchowanie wielorazowe noworodka – AIO Tots Bots
pieluchowanie wielorazowe noworodka
Lisek trochę później w kieszonce Zufizo

Mój sposób na wielopieluchowanie noworodka

  1. Nie nastawiałabym się na to, że urodzę duże dziecko i zainwestowałabym w rozmiar noworodkowy, czyli newborn. Unika się w ten sposób szeregu wątpliwości i sytuacji, w której wszystko idzie nie tak, czyli to, co ma być w pieluszce, nagle znajduje się na zewnątrz. W większości przypadków winę za przecieki ponoszą zbyt duże, niedopasowane pieluchy.
  2. Zakupy zrobiłabym, tak jak poprzednio, na bazarku pieluchowym. Wybierałabym jednak pieluszki w dobrym stanie, polskich producentów, małe, zgrabne i uszyte specjalnie z myślą o noworodku.
  3. Nie kupowałabym skomplikowanych systemów i stu miliardów rodzajów „bo może się przyda i spodoba”. Skupiłabym się na funkcjonalności i na tym, co ma otulać pupę dziecka czyli na doborze otulaczy. Jak to zrobić w podpunktach:
  • Zakupić 3-4 otulacze z nieprzemakającego materiału PUL lub wełniane, uprzednio konsultując ich zakup z osobą, która ma doświadczenie w pieluchowaniu wielorazowym (np. ze mną za pośrednictwem Facebooka lub Instagrama). Do tego jedną lub dwie pary gaci wełnianych, o których pisałam więcej we wpisie: Dlaczego nie piorę dziecku gaci?
  • Zakupić wypełnienie otulaczy. I tutaj jest miejsce na fantazję, bo kupiłabym kilka rodzajów wypełnienia tak, aby sprawdzić, które będą OK dla mnie i dla dziecka. Byłyby to: pieluchy tetrowe, formowanki, prefoldy. Do kompletu klamerka snappi. Kupiłabym tak, aby wszystkich wypełniaczy łącznie było 30.
  • Założyłabym, że kupuję nie w najgorszym stanie i po taniości, ale w dobrym stanie i dobrych producentów, tak aby łatwo i szybko sprzedać pieluchy, które mi nie odpowiadają i pozostałe, kiedy już dziecko z nich wyrośnie.

Dlaczego mimo wszystko kupowanie kilku rodzajów wypełnienia otulacza jest dobre? Ponieważ każdy noworodek jest nieco inny – niby każdy je, płacze, śpi i załatwia swoje potrzeby fizjologiczne, ale: jeden siusia często, inny rzadko; jeden robi kupkę raz na kilka dni, inny robi kupkę co godzinę; jednemu przeszkadza uczucie wilgoci, innemu nie; i tak dalej, i tak dalej… Dopiero w praktyce częstego przewijania noworodka można zaobserwować, jaki egzemplarz nam się trafił.

Dlaczego przy noworodku nie warto inwestować w inne systemy niż otulacz+wypełnienie? Moim zdaniem ten wariant wychodzi najekonomiczniej i jest najprostszy z punktu widzenia rodzica, który pieluszki wielorazowe ma dziecku zmieniać kilkanaście razy dziennie, potem je prać, rozwieszać i od nowa. Nie jest to uciążliwe, ale wymaga odrobiny czasu. W innym systemie, gdy stosuje się pieluszkę-kieszonkę, rzeczy do prania jest kilka razy więcej. W jeszcze innym, AIO lub SIO, wydamy dużo więcej pieniędzy.

Podsumowując wpis:

  1. Grupy pieluchowe na facebooku są super
  2. Pieluchowanie wielorazowe noworodka może być ekonomiczne
  3. Wpis miał charakter absolutnie sentymentalny
  4. Każdemu, kto chciałby się dowiedzieć więcej, z chęcią udzielę darmowych i bezinteresownych informacji, ot, choćby w komentarzach pod wpisem.

<3

Co gryzie Liska

naturalne sposoby na ząbkowanie

naturalne sposoby na ząbkowanie

Walczyłam kilka dni. O chwilę czasu wolnego, aby usiąść do laptopa i trzasnąć nowy wpis. Pięć minut i byłoby gotowe… No właśnie. Jak ktoś już dziecko albo więcej dzieci ma, to wie, że czas wolny staje się wtedy pojęciem abstrakcyjnym. A jeśli dziecko ZĄBKUJE, to nawet czas, który już mamy zajęty, zdaje się pędzić jak szalony i to w dodatku w przepaść bezdenną.

Postanowiłam zatem przestać walczyć. Wpisów nie było (podobno są takie matki blogujące, co wpisy tworzą na raz jednego dnia i przez cały tydzień dodają gotowe, i w ogóle wszystko mają zorganizowane, poukładane i zaplanowane. Być może to jeszcze nie mój stopień wtajemniczenia. Na pewno to nie mój stopień wtajemniczenia); facebook uaktualniony tyle o ile, Instagram najżywszy bo z dzieckiem wiszącym u piersi można jakośtam poklikać na smartfonie (trzeba ino uważać, aby się telefon nie wyślizgnął i dziecka nie pacnął w łepetynkę).

Przestałam walczyć. Zamiast poświęcać czas na układanie w głowie wpisu o oczyszczaniu, jelitach, pieluchach wielorazowych, wkładkach które z powodzeniem testujemy, postanowiłam napisać o tym, co na wyciągnięcie ręki.

Panie i panowie – jak naturalnie przejść przez ząbkowanie?

Odpowiedź nie jest wcale taka oczywista, bo przecież jak dziecko boli i płacze, i się męczy, to chcemy jak najszybciej mu pomóc – żeby nie bolało, żeby się nie męczyło, żeby go z nerw nie udusić. Żeby wszystko jakoś funkcjonowało. Niby nauka nie udowodniła, że objawy uznawane przez większość rodziców za spowodowane ząbkowaniem mają z nim cokolwiek wspólnego (pisały u tym dziewczyny z mataja.pl), ale prawda jest jedna – jakimś dziwnym trafem wszystkie dolegliwości typu katar, odparzające kupy i inne dziwactwa trafiają się dzieciom akurat w okresie ząbkowania. Stąd okres ten uważam osobiście za nasze małe domowe piekiełko, a tobie czytelniku i czytelniczko zostawiam pod rozwagę kilka akapicików do poczytania i zastosowania.

Co na co przy ząbkowaniu?

Gdy boli

  • masowanie dziąseł stosujemy z powodzeniem. Niby internety mówią, że trzeba by do tego używać mokrej pieluszki tetrowej albo specjalnej nakładki na palec… ale wiecie co? masuję jej te dziąsełka czystym palcem wskazującym. Uważam, że efekty są bardzo dobre, o ile się nie kryguję i masuję naprawdę porządnie, dość mocno i z uciskiem. Po takim masażu następuje moment ulgi, który można wykorzystać np. na podanie piersi (wiecie, że w mleku kobiecym są środki naturalnie uspakajające dziecko? 🙂 taki mały trick mam karmiących piersią)
  • Mamo, daj pogryźć! Schłodzonego gryzaka, schłodzonego pora, schłodzoną marchewkę, czy znów – palec. My bez specjalnego przejmowania się po wieczornym umyciu rąk bawimy się w obgryzanie paluszków i kosteczek w paluszkach mamusi; Lisek nie ma jeszcze żadnego zębisza, więc mnie nie podziabie do krwi, a jeszcze jak miała 3 mce i zęby już jej dokuczały, dając jej własną rękę do zabawy nie bałam się, że wetknie coś za głęboko. No i przy okazji mogłam pomacać czy już coś wyłazi 🙂
  • żelik. I tu wyznanie moje, żem zgrzeszyła – jak tylko ząbkowanie zaczęło nas przerastać (a nastąpiło to baaardzo szybko), wysłałam Męża do apteki całodobowej po „cokolwiek na ząbkowanie”. Mąż kupił Bobodent którego absolutnie nie polecam. Działa tylko chwilowo, ale to pół biedy. Ma substancje szkodliwe dla dziecka. Poczytasz o tym np. tu. Cytuję: „Ze względu na Raport FDA (U.S. Food and Drug Administration) z czerwca 2014 roku który wskazuje, iż dzieci nie potrzebują środków o działaniu znieczulającym na dziąsła. Środki te wykazują bowiem działanie kilkunastominutowe, a podawanie ich dziecku wielokrotnie w ciągu dnia może doprowadzić do niebezpiecznego przedawkowania, objawiającego się w najlepszym wypadku sennością, a konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze np. drgawki, zaburzenia widzenia, uszkodzenia mózgu czy problemy z sercem. Pojawiały się także przypadki śmiertelne. Z kolei benzokaina, co prawda niezwykle rzadko, może doprowadzić do zaburzenia nasycenia krwi tlenem.”Pod tym samym linkiem znajdziesz listę bezpiecznych medykamentów na ulgę w ząbkowaniu. Teraz będę mądrzejsza i gdy sytuacja znów nas przerośnie kupimy któryś ze specyfików ziołowych lub homeopatycznych.
  • dobre zioło – dla dzieci, które już rozszerzają dietę, do picia. Dla tych na mleczku tylko i wyłącznie – do przemywania dziąseł. Szałwia lub rumianek (działanie przeciwzapalne)

Gdy męczy katar

  • odciągamy, bo nie daje spać, nie daje jeść, mdli, a im go więcej tym większe ryzyko infekcji; katar nam się zmieni w ropny i spłynie do oskrzeli, a dalej to już wam pediatra opowie. My odciągamy urządzeniem o wdzięcznej nazwie „Katarek”, które podłącza się do odkurzacza (spoko maroko, „Katarek” zmniejsza ssanie także razem z gilami nie wyciągnie wam nosem mózgu tudzież innych narządów dziecka). Polecam bo: 1. jest szybki 2. jest dokładny 3. nie trzeba bawić się w odkurzanie glutów własnym wdechem jak przy innych aspiratorach. Gruszka mam nadzieję w żadnym domu już nie występuje… Ważne! Przed i po użyciu „Katarka” zakraplamy nos solą fizjologiczną lub własnym mlekiem, które działa nawilżająco i przeciwzapalnie. Warto też dzieciaka ułożyć na brzuchu żeby grawitacja była po naszej stronie, chyba że egzemplarz już pełza/raczkuje/chodzi, wtedy wiadomo że trzeba przygnieść poduszką do maty i na chama ^^
  • maść majerankowa 100% natury 🙂 Taniutka, działa kojąco na śluzówkę i wydziela łagodny olejek eteryczny
  • olejek miętowy na pidżamkę ale nie przesadźcie. Powyżej 3 kropel śmierdzi przez tydzień w całym pokoju, sprawdzone 😀

Gdy nie chce się odbić

Polecam zwyczajnie chustę. Lisek przy ząbkowaniu zmieniła się w bekającego potwora (prawdopodobnie przez nadmiar śliny). Próbowałam ją nosić, poklepywać, przerzucać przez ramię, masować. Wszystko na nie i i tak nie chciało się odbić. Chusta rozwiązała nasz problem – teraz Lisek sobie beka te 30-40 minut, których potrzebuje, a ja mogę w tym czasie coś upichcić.

Gdy jest gorączka

Wyjaśnijmy – gorączka to powyżej 38 st. Sio do lekarza. Natura zna tu tylko czas i schładzanie, ale pamiętajmy, że to medycyna zmniejszyła poziom umieralności niemowląt. Warto jej czasem zaufać. Warto też zamówić wizytę domową bo przy zębach spada odporność.

Wysypki, „naderwane ucho”, odparzenie

Szczegółowo o naturalnym postępowaniu przy odparzeniach pisałam tu. Jeśli natomiast dziecko od śliny dostaje wysypki, nerwowo szarpie uszy, polecam olej kokosowy do smarowania. Łagodny, dobrze działa na zmiany skórne i drobne ranki.

Ogólna drażliwość

Z tym u nas największy problem. Ponieważ jesteśmy rodziną aktywną, dużo się u nas dzieje i co chwilę ktoś wpada, ciężko Liska wyciszyć, bo sami żyjemy w lekkim rozgardiaszu. Pracuję obecnie nad tym aby:

  • szybko reagować na oznaki senności, takie jak ziewanie, tarcie oczu, lekkie rozdrażnienie
  • tonować bodźce w ciągu dnia i dbać, aby nadmierna aktywność była zawsze zakończona dłuższym odpoczynkiem
  • dużo wietrzyć, mieszkanie i głowy, to znaczy otwierać często okna i dużo spacerować na powietrzu
  • niwelować wybudzanie się – od jakiegoś czasu przy każdej drzemce chodzi u nas „szumiś”, czyli dźwięk szumu fal, śnieżycy lub suszarki z YouTube. Aby go użyć skutecznie, staram się go włączać przy usypianiu lub kiedy Lisek już zaśnie i chcę ją odłożyć. Szum neutralizuje dźwięki spoza jej pokoju (nie muszę chodzić na palcach), kojarzy się z brzuchem mamy i beztroskim okresem prenatalnym) oraz wprowadza ogólnie senny, monotonny nastrój.
  • pierś na żądanie, choćby tych żądań było miliard w ciągu dnia. Co tu dużo mówić – jestem na każde zawołanie. Plan jest taki, że wychowam w ten sposób dziecko, które wie, że może na mnie zawsze polegać.
  • jeden rytuał wieczorny, który powtarza się codziennie i kończy snem. U nas: chwila zabawy, chowanie zabawek w pokoiku, nalewanie wody do wanienki, słuchanie kołysanek, „dobranoc Tatusiu”, pierś i spać. Oczywiście różny to ma skutek, ale sam fakt, że istnieje niezmienny schemat, działa na Liska kojąco.

Tricki z ostatniego akapitu zaczerpnęłam z książki „Zasypianie bez płaczu” małżeństwa Searsów, napisanej w duchu Rodzicielstwa Bliskości. Serdecznie polecam.

A jakie są wasze metody na ząbkowanie? Może używanie bursztynu, o którym pisałam tutaj? Jak efekty? 🙂

Tyłek pawiana i co z nim zrobić

sposób na odparzenie pieluszkowe

sposób na odparzenie pieluszkowe

Każdy rodziciel uważa, że go to nie spotka. Że ma perfekcyjne sposoby na pielęgnację. Albo nie myśli wcale, bo po co. Przecież odparzenia mają dzieci, o które się nie dba i trzyma w brudzie, prawda?

Lisek dostała pierwszy tyłek pawiana pięć dni po narodzinach. Wyglądało to mniej więcej tak:

sposób na odparzenie pieluszkowe
źródło zdjęcia: wideworldseeker.wordpress.com

 

i najpierw nie budziło wielkiego strachu, bo „wystarczy posypać mąką ziemniaczaną i przejdzie”. Po paru dniach od narodzin przeszliśmy z pamperów na wielorazówki (o samych wielorazówkach jeszcze będzie, o chlorze, ropie i polipropylenie w pamperach, dadach i innych pisałam tutaj) ale odparzenie miało się coraz lepiej. Skóra zrobiła się tak delikatna, że zaczęła pękać i nasze dziecko dostało OTWARTYCH RAN na tyłku. No i zaczęłam wątpić we własne kompetencje rodzicielskie… Mądrość pokoleń mówi, że to na pewno od ostrego jedzenia, truskawek i fasolki (o tym, że dieta matki karmiącej istnieje pisałam tutaj), bo jak wszem i wobec wiadomo, dziecko po drobnopestkowych owocach ma żrące kupy.

Czemu o tym piszę? Bo w ferworze tych wszystkich ran i czerwonych śladów, które ukazują się oczom po każdej zmianie pieluchy, człowiek często idzie do apteki, prosi pierwsze lepsze byle działające na odparzenie. I smaruje i pudruje, i przemywa. I dziwi się, że się nie goi. I dziwi się, że dziecko nie może spać, drze się jak opętane i dostaje gorączki.

Ponieważ ja już to piekiełko mam za sobą, chcę się z wami podzielić moimi naturalnymi metodami na tyłek pawiana, cobyście go mogli oglądać tylko, gdy macie ochotę, a więc najlepiej w ZOO lub w internecie, a już najmilej to na safari w Afryce.

Gdy pojawią się odparzenia:

1. Obczaj, z czym masz do czynienia

Na blogu Pupus (producent pieluch wielorazowych) jest bardzo mądrze stworzona tabelka z rodzajami odparzeń pieluszkowych. Oczywiście nie należy jej traktować jak wyroczni, bo nią nie jest. Warto jednak poznać smoka, zanim się go wykończy.

2. Obczaj, czy winna nie jest pampersownia i pielęgnacja

Nie wszystko co ma taki i sraki atest do spraw dzieci nadaje się do kontaktu z dziećmi (rakotwórcze kosmetyki, pieluchy bielone chlorem, maści na pupę które mają szkodliwe substancje). Można leczyć objawy, ale najlepiej zacząć od ustalenia przyczyn. Mogą być niewinne (np niedokładne osuszanie pupy po umyciu) albo większe – używanie napakowanych chemią pieluch jednorazowych, perfumowanych chusteczek nawilżonych, smarowanie nie tym co trzeba wtedy, kiedy nie trzeba (czyli profilaktyczne smarowanie Tormentiolem po każdej kupie). Polecam kupić pieluchę dla dorosłych, posmarować sobie tyłek taką chemią, włożyć pieluchę i tak sobie 4h chodzić. Fajny, pożyteczny eksperyment z cyklu „empatia dla opornych”.

To jak pielęgnować?

Najprościej – tyłek pod kran i umyć. Można użyć dobrego mydła z ładnym, prostym, naturalnym składem (o tym jeszcze napiszę). Po umyciu – odkazić naparem z szałwii, który działa przeciwzapalnie. Jeśli odparzenie już jest to broń Boże nie trzeć – lekko dotykać np. wacikiem. Potem osuszyć. Profilaktycznie smarować można np. olejem kokosowym, który, co ważne zwłaszcza dla użytkowników pieluch wielorazowych, rozpuszcza się w wodzie więc nie zatłuszcza. Przy odparzeniu istniejącym można na suchą pupę podsypać mąką ziemniaczaną, ale znów – po każdej zmianie pieluchy dokładnie ją zmyć, bo w kontakcie z moczem robi się jeszcze większy syf.

Pieluchy to mój temat-konik, więc najchętniej doradziłabym zmianę pieluch na wielorazowe, ale jeśli z jakichś powodów jeszcze nie chcesz tego robić, poszukaj pamperów najmniej szkodliwych dla twego dziecka (będzie to tzw. mniejsze zło). Podobno Biedronka i Rossmann mają całkiem znośne.

3. Potraktuj dobrze odparzone miejsce

Rany wojenne

Jeśli są ranki, nie ma co paprać kremami i maściami. Na otwarte rany najlepszy jest proszek Dermatol, tzw. żółty proszek lub proszek Hasco. Max 2 zł w aptece za saszetkę. Po każdym umyciu pupy nałóż delikatnie proszek na rankę. Co daje Dermatol? To lek na wrzody, sączące rany, stany zapalne. Do stosowania miejscowego. Wygoi ranki i dziecko nam się uspokoi.

Zostały blizny i ból

Jak już wygoimy ranki, oceniamy stan odparzenia. Jak jest rozległe i nadal boli to moim zdaniem bez odrobiny leku się nie obędzie. Ja polecam Bepanthen (tu znajdziecie jego analizę chemiczną), który koi zbolały tyłeczek.

Wchodzimy w naturę

Jeśli już się zmniejsza nasz tyłek pawiana na rzecz gładkiej pupci niemowlęcia, ale odparzenie nadal jest spore i nadal boli, polecam kilka niezastąpionych gadżetów i sposobów:

  • Magabi wkładki lniano-jedwabne łagodzące odparzenia – jestem w trakcie ich testowania ale już widzę że efekty są świetne, zaognienie pupy znika, drobne ranki też. Przy pieluchowaniu noworodka goiły odparzenie po długiej jeździe autem w foteliku (bez klimy, duchota, wyobraźcie sobie to!) i uratowały nasz urlop. Teraz gdy Lisek ślini się jak buldog francuski i gryzie meble (czyt. idą zęby), wkładki łagodzą odparzenia po kupach zębowych, zwanych też radioaktywnymi. Zakładam je na noc bo wtedy mają szansę najdłużej działać na pupę dziecka.

wkładka liniano-wełniana magabi

  • Wełna lecznicza, tzw. „Zdrowa wełna” to produkt, do którego długo nie dałam się przekonać. A szkoda, uniknęlibyśmy wielu łez. W dozowaniu przypomina watę, pachnie piękną i czystą owcą, ma dużą zawartość lanoliny. Odrywamy kawałek, wsadzamy między poślady 😀 i już kojące futerko działa dobrze na pupkę. Uwaga! Jeśli ktoś ma Goldena, jak my, łatwo się pomylić z wszędobylskimi kłakami, a nie jestem pewna, czy sierść psa ma takie same właściwości.

 

wełna lecznicza

  • Linomag zielony. Jak dacie za niego 4zł w aptece to już przepłaciliście. Taniutka, malutka maść z lanoliną i siemieniem lnianym. 100% natury. Trochę zatłuszcza i zalepia, radzę stosować z umiarem.
  • Napar z szałwii. Jak Lisek była mała bałam się ją myć pod kranem. Miałam przy przewijaku kubeł zaparzonej szałwii i świeże waciki do przemywania. Szałwia działa ściągająco i przeciwzapalnie.
  • Gacie wełniane (pisałam o nich tu). Nawet jeśli używasz jednorazówek, miej w szufladzie gatki wełniane i dziesięć pieluch tetrowych. Przy odparzeniu, przy upałach, przy długiej jeździe autem bez klimy (nigdy więcej!) będą ukojeniem dla pośladów twojego małego Stworka.
  • Wietrzenie. Podłóż pod pupę dziecku ręcznik i niech sobie leży z gołą pupą, byle ciepło i nie w przeciągu. Jak już umie łazić, niech łazi! Czymże jest zasikany dywan wobec pięknej, nieodparzonej, królewskiej pupy?
  • Maści na oliwie z oliwek, np. robione na receptę od pediatry. Wystrzegaj się za to maści, które mają w składzie steryd. U nas było tylko gorzej.
  • Kąpiel w krochmalu – do wanienki z ciepłą wodą wsyp trzy łyżki. Krochmal wysusza i działa przeciwzapalnie, nadaje się też do łagodzenia wysypek i potówek.

Natomiast jeśli długo odparzenie wraca pielęgnacja jest OK, pieluchy też – sio do lekarza albo od razu na posiew moczu i kału w poszukiwaniu naszych przyjaciółek bakterii. Czasem dziecko może się nimi zarazić już na porodówce!

I jak, gotowi do walki z tyłkiem pawiana? Do kosza z Tormentiolem, Sudocremem i pampersami! Niech żyje natura!