Dlaczego nie piorę dziecku gaci

niezwykłe właściwości wełny z merynosa

niezwykłe właściwości wełny z merynosa

Lisek doczekał się majtów ze swoją własną podobizną. „Fetysz!” „Fanaberie!” – wykrzykniecie. A już na pewno łyżka wam z ręki wypadła (i tak wiem że czytając jecie lody prosto z pudełka, sasasa), kiedy przeczytaliście, że nie piorę dziecku gaci. Bo nie piorę. No to jak, chodzi w brudnych?

Nie piorę przez pewnego opasłego brontozaura, którego podobiznę za serwisem Wikicommons pozwolę sobie wkleić poniżej:

niezwykłe właściwości wełny z merynosa

No dobra, wkręcam was. Brontozaur tak naprawdę wygląda(ł) tak,  a ten spaślak na zdjęciu to pomnik… merynosa (to cudo stoi w Goulburn, w Australii).  Jeśli tej owcy stawia się pomnik, to znaczy, że nie jest ona taka zwyczajna. I faktycznie, jest to pomnik wielkiej, grubej owcy, która jako jedyna na ziemi może powiedzieć z czystym sercem, że nie jest gruba tylko pogrubia ją ubranie.

O matko, teraz wszyscy myślicie że was wkręcam i że marnujecie czas. To może wrócę do tytułowych gaci.

Lisek niemalże od urodzenia sypia w gaciach z pewnego specyficznego materiału. Materiał ten chłodzi gdy jest ciepło, grzeje, gdy jest zimno, zabija bakterie, a co najważniejsze przy superwrażliwym tyłeczku niemowlaka – oddycha.

Kluczem do zrozumienia tego posta jest MERYNOS, proszę państwa. A ściślej mówiąc – wełna z merynosa.

A oto niezwykłe właściwości wełny z merynosa:

  • pochłania wilgoć ALE!
  • izoluje wilgoć
  • nie śmierdzi
  • nie drapie
  • rozgrzewa w zimnie
  • chłodzi w cieple
  • działa antybakteryjnie
  • jest wytrzymała i nie niszczy się za szybko
  • jest miła i piękna 🙂

Jak ta wiedza przyda nam się przy dziecku? Lisek od urodzenia praktycznie miała wrażliwy tyłeczek i mnóstwo okropnych odparzeń, niegojące się wręcz rany, nasilające się w nocy (jak wiadomo noworodek w dzień i w nocy sika i kupka tak samo, a wykończona matka czuwa nieco mniej tak samo). Do tego doszły pampy (o ilości chemii w pampersie przeczytasz w moim wpisie „Posmaruj dziecku pupę chlorem. A potem sudocremem”), bóle brzuszka no i był klops. Po pięciu dniach na pampach przeszliśmy na pieluchy wielorazowe (strzał w dziesiątkę, o nich jeszcze będzie), ale kwestia nocek pozostała problematyczna. Chciałam, aby Lisek miała wygodnie, aby nic ją w bebechy nie uciskało i aby mogła swoje „e-e” robić w spokoju i bez kolki.

Gacie z merynosa były wielkim odkryciem na miarę tego, że dziecko nie musi mieć smoczka (o tym też jeszcze będzie). Zamówiłam jedne, oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie złożyła precyzyjnego zamówienia u jednej szyjącej mamy na gacie z Borsukiem, nie, po co nam zwykłe gacie 🙂 Takie gatki wełniane mają dwie warstwy materiału. Pod gacie zwykła tetra, no i teraz co się dzieje jak jest benc w pieluszce: siku wsiąka w tetrę, pierwsza warstwa wełny lekko nasiąka ale nie do końca, druga warstwa wełny izoluje i zapobiega przeciekom. Brzuch ma luźno, matka śpi spokojnie, nocne bóle i odparzenia mijają. Dadaaa!

No dobra Matko Liska, ale czemu ty, do jasnej parasolki, owych gaci nie pierzesz? Hm… a próbowaliście kiedyś wyprać wełniane skarpety? Wełna się kurczy, niszczy, ale przede wszystkim – traci swoje właściwości! Zawdzięcza je bowiem lanolinie, która bytując sobie we włóknach zapewnia wszystkie te magiczne wełniane tricki nam i dzieciom. Nie ma lanoliny – nie ma magii! Proszę państwa, wełnę się WIETRZY. Wietrzy ze smrodów, ze złogów, z siuśków. Zapieram ją tylko jak czasem wyląduje na niej tzw. „dwójka” czyli nasze „e-e” (czemu takie ważne to „e-e” jeszcze napiszę), robię to w niskiej temperaturze wody z płynem do prania wełny zawierającym lanolinę. Jak gacie przestają trzymać (bo w końcu przychodzi taki moment), robimy im kurację lanolinową, czyli namaczamy w lanolinie aby magia wróciła. Viola!

Kochamy z Liskiem merino. Na ten moment mamy na stanie trzy pary gaci, dwie pary longów czyli gaci z długimi nogawkami (od zwykłych spodni różnią się warstwami wełny, te mają za zadanie trzymać sik na miejscu), spodnie, rajtuzki, czapkę, skarpety i kilka sztuk bodów. Szyje się nam też kominiara do chustonoszenia (o tym też, tak, będzie!). Naszą stertę wełnianą i moich ulubionych producentów a także informacje o tym, czym naturalnie wyleczyć odparzenia tyłeczka (po pampach lub ot, takie po prostu), napiszę.

🙂